Gofry ze słodkiego ziemniaka.

Siedząc w pracy na nocki okazało się, że internet ma koniec! Ostatnimi czasy przeglądnęłam tyle paleo przepisów, że moja głowa aż dymi od pomysłów. To dobrze. Siedzę w domu porankami i czuję że znów moja kuchnia należy do mnie. Przepis na te gofry przewinął mi się gdzieś w czeluściach amerykańskich stron z przepisami (link). Musiałam je zrobić – trochę po swojemu, ale dalej wiernie przepisowi. Po totalniej porażce z goframi marchewkowymi ryzyko zostało ograniczone do minimum.

Gofry ze słodkiego ziemniaka.

gofry_1

  • 1/2 średniego batata lub 1 mały
  • 2 jajka
  • 1 kopiasta łyżka mąki kokosowej
  • 1/2 łyżki oleju kokosowego + odrobina do nasmarowania gofrownicy
  • Przyprawy od serca: bazylia, kurkuma, sól

1. Słodkiego ziemniaka obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Wrzucić do miski, dodać resztę składników i porządnie wymieszać łyżką. Struktura ciasta powinna być zwarta, więc jeżeli coś się leje dodajcie jeszcze trochę mąki kokosowej.

2. Posmarowaną delikatnie olejem kokosowym gofrownicę rozgrzać. Wyłożyć ‚ciasto’ na środek każdego wafla i zamknąć urządzenie. Smażyć do wyraźnego zbrązowienia.

Te gofry mi konsystencją najbardziej przypominały chrupkie jedzone nad morzem za dzieciaka. Są bardziej wytrawne, ale też dobrze sprawdzą się w wersji słodkiej. Co najważniejsze – ich aromat jest zniewalający. Unosił się w kuchni przez cały dzień.

Naleśniki gryczane.

Gdzieś na dnie szafki od pół roku czekała na wykorzystanie resztka mąki gryczanej. Nie przepadam za nią, ale w końcu trzeba było zużyć do końca. Myślałam o dodaniu do ciasta, ale tak mi nie leży najbardziej. Klasycznie więc zrobiłam naleśniki, bo właśnie takie z mąki gryczanej najbardziej przypominają ‚zwykłe’.

Naleśniki z mąki gryczanej.

nalesniki

  • ½ szklanki mąki gryczanej
  • ½ szklanki wody
  • 2 jajka
  • 2/3 łyżki oleju kokosowego
  • Sól, bazylia

1. Wszystkie składniki wymieszać w wysokim naczyniu blenderem i odstawić na około 30 minut. Po tym czasie można dolać 2 łyżki wody gdyby konsystencja była zbyt gęsta.

2. Rozgrzać porządnie patelnie i delikatnie nasmarować tłuszczem (olejem kokosowym). Smażyć naleśniki aż będą gotowe do przełożenia – nie rumienić. Po zrumienieniu robią się sztywne i łamliwe.

Nadziane Pastą z wątróbki.

Pasta z wątróbki.

Uf! Dużo czasu minęło, ale też ja obecnie mam go odrobinę więcej. Życie wcale nie jest łatwiejsze i będę musiała nauczyć się sztuki kombinowania. Najważniejsze jednak, że prę do przodu. Chociaż ostatnie dni mijają pod znakiem stagnacji, lekkiej nudy to i tak codziennie przede mną pojawiają się nowe wyzwania. A przecież właśnie tego chciałam. Jeden z moich wolnych dni poświęciłam więc na powrót do korzeni – pasta z wątróbki. To właśnie dzięki niej odczarowałam znienawidzone za dzieciaka podroby. Możecie użyć do niej wszystkich warzyw które lubicie, ale ja mam sentyment do prostoty.

Pasta z wątróbki.

pasta_watrobka

  • 0,5 kg wątróbki
  • 1 duża marchewka
  • łyżka oleju kokosowego
  • Sól, pieprz, kurkuma, imbir

1.  Marchewkę obrać i pokroić w drobną kostkę. Rozpuścić olej kokosowy w rondelku i wrzucić marchewkę. Doprawić solą i dolać ¼ szklanki wody. Gotować aż woda odparuje.

2. Do marchewki dorzucić pokrojoną i oczyszczoną wątróbkę. Doprawić ulubionymi przyprawami. Dusić przez około 10 minut, aż wątróbka się równomiernie ugotuje.

3. Przełożyć do miski i dokładnie zmiksować (lub do misy blendera). Przechowywać w zamkniętym naczyniu i delektować się jak pasztetem.

W następnym wpisie pokażę Wam do czego można wykorzystać przechowywaną w czeluściach lodówki pastę z wątróbki i jak ją przemycić nawet największym niejadkom.