Śniadanie niespodzianka.

Otwieram rano lodówkę – jajka, avocado i jabłko. Jednym słowem: pole do popisu i śniadanie eksperyment. Lubię omlety, takie z dodatkiem. A to marchewkę zetrę do środka, a to wykombinuję fritattę. Było więc tylko jedno rozwiązanie.

Omlet z jabłkiem

omlet z jabłkiem na talrzu


  • 1 jabłko średniej wielkości (najlepiej kwaśne, ja miałam starą polską odmianę – zagadkę)
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka mąki kokosowej
  • 1 łyżeczka siemienia lnianego
  • Cynamon
  • ½ łyżeczki oleju kokosowego

1. Jabłko zetrzeć na tarce o średnich oczkach. Jajka rozmieszać w osobnej misce z mąką kokosową i siemieniem lnianym. Dodać do jabłek, dosypać cynamonu i dokładnie wymieszać.

2. Na patelni roztopić olej, rozsmarować na całej powierzchni ręcznikiem papierowym i wylać mieszankę jajeczną. Smażyć na raczej mniejszym ogniu, pod przykryciem, aż się zrumieni. Przełożyć na drugą stronę i dosmażyć już bez pokrywki. Podawać z dowolnymi dodatkami.

SONY DSC


Przekładanie tego omleta było wyzwaniem, bo należy on raczej do delikatnych. No ale nie takie rzeczy się już w kuchni robiło.. Mały talerzyk przyłożyć do omleta na patelni, jednym sprawnym ruchem obrócić patelnię (trzymając talerzyk) i zsunąć delikatnie omlet drugą stroną na patelnię. Ot cała filozofia. Zjadłam go z tahini, sezamem i podsmażonym avocado.

Moje awokado żyło własnym życiem. Było w połowie dojrzałe, dosłownie. Dlatego jest podsmażone, bo smak był dobry – tylko konsystencja jednej połowy (tej bez pestki) była zła. Przy pestce ładnie zmiękło, wręcz się rozpadało. Natomiast sama pestka zdrewniała. Pestki z awokado będą mi się śnić.

Reklamy

Duszony szpinak z siemieniem.

Była sobie tołpyga, a obok ryby coś zielonego. Papka jakaś taka, nie? Szpinak. W wersji nowej poprawionej, bo jak kiedyś robiłam z jogurtem tak teraz trzeba było wykombinować coś nowego.

Szpinak z pieczarkami

szpinak


  • Szpinak mrożony/świeży 
  • 200g pieczarek
  • Cebula,
  • Ząbek czosnku
  • 50g rolady owczej dojrzewającej
  • 2 łyżki lnu mielonego
  • Masło klarowane
  • Przyprawy: sól, pieprz, curry

1. Cebulę pokroić w kostkę. Czosnek drobno posiekać. Masło roztopić w garnku i dodać posiekane warzywa. Posolić, zamieszać i jak cebula się zeszkli dodać pokrojone w ‘wachlarze’ pieczarki. Ja dodaję samę kapelusze, ale nie ma reguły co z grzybów można. a czego nie można jeść.

2. Gdy pieczarki puszczą wodę dodać szpinak (posiekany) i przyprawy. Zamieszać i poddusić razem ok. 15 minut. Po tym czasie dodać siemię lniane, znów zamieszać i podgotować 3 minuty do zgęstnienia.

4. Wyłączyć grzanie pod garnkiem (indukcja – jak by to tu nazwać jak nie ma ognia), odstawić do lekkiego ostygnięcia i dodać pokrojoną w kostkę roladę owczą dojrzewającą.

Ten ostatni dodatek jest zbędny lub można go zastąpić innym serem. Ja jednak przeczytałam gdzieś, że szpinak łączymy z produktami bogatymi w wapń. Tak mi to utkwiło, że nie wyobrażam sobie inaczej. Szpinak miałam mrożony z prostej przyczyny, nie znalazłam świeżego. Zjadłam ze smakiem, lubię takie niefotogeniczne mamałygi.

Silver carp czyli swojsko Tołpyga.

Nową tradycję mam – niedzielny obiad z rybą. Podoba mi się to. Potem dojadam w poniedziałek  wersję lunch box i też jestem szczęśliwa. Moja grupa obiadowa trochę mniej, rybka jak to rybka specyficzny zapach ma, ale niech mają za karę za te wszystkie pizze, makarony i buły.

Tołpyga pieczona

lunch box tołpyga


  • Płat/filet z tołpygi (mój miał ok. 400 g)
  • Masło klarowane
  • Przyprawy: sól, pieprz, bazylia, sok z cytryny do skropienia

1. Rybę natrzeć solą, pieprzem i bazylią. Wstawić do lodówki na godzinę, niech sobie odpocznie.

tołpyga surowa

2. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Rybę wyjąć z lodówki i ułożyć na folii aluminiowej. Położyć na wierzchu kilka listków z masła klarowanego i zawinąć. Wstawić do nagrzanego pieca. Piec przez 15 minut owiniętą, po tym czasie zmienić na 5 minut grzanie na górny grill i odwinąć rybę z folii. Zrumienić ładnie od góry.

tołpyga upieczona


Kocham proste przepisy. Jest tylko z nimi jeden problem: jak zaczynam je spisywać to wydają mi się za proste. Z drugiej jednak strony wiadomo jak kończy się czasami wydziwianie w kuchni. Kulinarną katastrofą lub bolącym brzuchem. Ta ryba była zdecydowanie banalna, zdecydowanie też była jedną z lepszych jakie jadłam. Teraz tylko łosoś mi się marzy. Taki fikuśny jednak jakiś.

Pizza też wciąż jest opcją. Burze mózgów na facebook’u z OjejMamo dają efekt, przepis w głowie się klaruje.