Wrzuciłam rano do sokowirówki jabłko i marchewkę – soku mi się zachciało. Tak patrzę więc na to co pozostało i już wiem co będzie na śniadanie. Omlet z resztek, bo nic się nie może zmarnować, a na surówkę ochoty mi brak. Filozofia robienia jak przy każdym moim marchewczaku, tylko jakby komponent bardziej suchy. Wyszło fenomenalnie, zresztą jak zawsze kiedy się chwalę. Umówmy się, że tym co mi nie wychodzi, aż tak dobrze to się tutaj nie dzielę. Wyszedł puchaty, wcale nie suchy.omlet resztkowy*Omlet marchewkowo-jabłkowy (z resztek po soku) na mące kokosowej z nasionami chia. Posmarowany dżemem 100% pomarańczowym i podany z połową awokado. 

A dziś kręcę majonez, piekę ciasta i będę kombinować. Może się uda nie zmarnować zbyt dużej ilości jajek zanim mi wyjdzie to co planuje.

Reklamy