Stres – stop!

Czym on jest? Ano tym co towarzyszy nam każdego dnia. Dobre rady, które zalecają zrelaksowanie się śmieszą nie tylko podczas stretchingu ale również na co dzień. Bo jak tu przestać denerwować się? Przecież terminy nas gonią, mieszkanie samo się nie posprząta i dzieci same nie nakarmią. Próbujemy go redukować znajdując sobie pasje, gorzej jak nasze pasje zaczynają przysparzać nam dodatkowego stresu. Znalezienie równowagi w moim przypadku graniczy z cudem, ja mam skłonność do przesady, skrajności. Nieprzespane noce, trudności z zasypianiem i niepohamowana chęć na przekąszanie są u mnie oznaką, że właśnie żyje w stresie. Dodatkowo mogę zaobserwować u siebie pewną nadpobudliwość, trudności w skupieniu uwagi.

No dobrze to kilka suchych faktów.

  • Za reakcję naszego organizmu odpowiada układ współczulny, jego antagonistą jest układ przywspółczulny – razem tworzą zgrabną całość, która powinna działać w równowadze. Zaburzenie tej równowagi prowadzi do powstania chronicznego stresu.
  • Kortyzol – hormon stresu, wydzielany przez korę nadnerczy w dużym skrócie. Co on takiego robi? Wszystko można powiedzieć. Wzmaga procesy kataboliczne. Zachwianie jego równowagi może prowadzić do osteoporozy oraz cukrzycy. Te dwie rzeczy powinny już wystarczyć, żeby dbać o siebie a jest tego dużo więcej.
  • Problemy z nadnerczami objawiać mogą się: zmęczeniem, niskim ciśnieniem oraz poziomem cukru, brakiem tolerancji na zimno, zawrotami głowy, bólami mięśni i stawów, zwiększoną częstotliwością infekcji lub pojawieniem się alergii. Ogólnie objawy jak każde inne, problem ukryty – obserwacja kluczem do sukcesu.
  • Badanie poziomu kortyzolu powinno odbywać się kilkukrotnie i na czczo. (klik)
  • Wzmożona produkcja tego hormonu w nadnerczach powoduje między innymi niski poziom estrogenu, testosteronu, progesteronu czy hormonów tarczycy. Już po tej niepełnej liście widać jakie to może mieć konsekwencję dla naszego organizmu.
  • Kawa wywołuje w naszym organizmie taki sam efekt przemęczenia nadnerczy. Stawia nas w stanie ciągłej gotowości – ciąg adrenaliny. (klik)

Duża ta pigułka, a całość wiedzy może przytłoczyć (klik). Te suche fakty już powinny dać nam do myślenia. Może by tak przestać biec, zrobić detoks od kawy i przyjąć życie takie jakim jest. Tak, to właśnie daje mi wewnętrzny spokój. Zapewne to będzie dla części z Was ‚śmieszne’, ale od kiedy nauczyłam się, że czasem po prostu nie warto – odpoczęłam. Są sytuacje, na które nie mamy wpływu, one po prostu są. Pogodzenie się ze stanem rzeczy to już tak jakby mniej stresu w życiu.

Wciąż pracuje nad moim ‚poziomem kortyzolu’ i staram się dbać o nadnercza. Założyłam sobie kilka zasad, których trzymam się bardziej lub mniej, ale wciąż są aktualne:

  1. Góra dwie kawy dziennie i raz na pół roku detoks kofeinowy (to ostatnie mi średnio wychodzi, ale będę próbować!)
  2. Minimum dwie godziny czasu tylko dla mnie (pole dance, serial, książka – chodzi o czas kiedy nie poświęcam się niczemu innemu tylko temu co chce, a nie muszę)
  3. Konstruktywna rozmowa (uważam, że większość kłótni powstaje z niedoinformowania, problem należy przegadać nawet jeżeli jest na początku nie przyjemnie; w sytuacji gdy nie dusimy nic w sobie stres odpuści szybciej)
  4. Pozytywnie lub obojętnie (ja nie jestem pamiętliwa i obrażalska, nie zapominam ale podchodzę obojętnie, jakie to ma konsekwencje – dla mnie spokój, dla innych tyle że następnym razem jak poproszą to spotkają się z obojętnością)
  5. Spać minimum 7,5 godziny (to moja ilość snu, każdy ma swoją indywidualną)
  6. Dieta: eliminacja cukru, produktów przetworzonych i dbanie o dobre trawienie (więcej tutaj – klik)
  7. Śmiech (uśmiech mój nie nadaje się do reklamy, ale ja przestałam tym się przejmować, wybucham śmiechem i przestałam się tego wstydzić – śmiech to zdrowie!)
  8. Skupienie się na robieniu jednej rzeczy jednocześnie, zero dystrakcji – lista priorytetów zadań i wykonywanie ich po kolei (z tego powodu sama wgrałam sobie w przeglądarkę w pracy wtyczkę ograniczającą między innymi wejścia na portale społecznościowe – to nie wstyd przyznać się do słabości)
  9. Śpiewanie i tańczenie (są tacy, którzy mnie widzieli już niejednokrotnie tańczącą na przystankach czekając na autobus, jeżeli natomiast nucę sobie pod nosem to znak, że właśnie redukuję zdenerwowanie)
  10. Nie liczyć kalorii ani makro, skoro nie muszę – nie przygotowuję się do zawodów, nie jestem na redukcji – moim celem jest utrzymanie wagi, a to nie wymaga ciągłej pogoni za cyferkami.

To by było na tyle. Polecam zrobić sobie swoją listę rutyny: 10 rzeczy, które robię aby zredukować stres. Może się uda i te kilka rzeczy rozrośnie się lub stanie się fajnym początkiem „dbania o swoje nadnercza”. Czy ja robię więcej? Myślę, że tak chociaż cała reszta już jest chyba nieświadoma, jak chociażby moja pewna już weekendowa tradycja owocowa (sezon jest!) lub założenie, że nie przynoszę pracy do domu (czasem nie wychodzi).

Warto sobie odpuścić, zatrzymać się. Oddychać. Warto zastanowić się co takiego nie daje nam się zrelaksować. Ja się mogę przyznać: bałam się. Strach przed tym co będzie jak przestanę biec mnie paraliżował. A co się stało? Przemyślenia wcale nie są takie depresyjne, świat jest piękny a ładowanie witaminą D3 w sposób naturalny daje więcej szczęścia niż się spodziewałam. Czas oraz spokój, który zyskałam. Odpuściłam.

Świat się beze mnie nie zawali, ale ja z całym światem na głowie mogę długo nie ustać.

niedzielny relaks*Moja niedziela relaksu.

Charging.. #chill #sundaysun #sunday #sun #foodstock #lezing

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

*Chwila zatrzymania.

One love. #poledance #handspring #poledancing #poledancenation #love #fit

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

*Największa pasja, bez zadęcia.

Reklamy

2 thoughts on “Stres – stop!

  1. świetny post, pomimo, że o tych radach czytałam/słyszałam nie raz, często o nich zapominam i przestaję stosować (np. ta o tej konstruktywnej rozmowie, uwielbiam w sobie coś dusić ehh :D) dlatego raz na jakiś czas muszę je u kogoś przeczytać:D

    Polubienie

    • pisząc właśnie miałam wrażenie, że zahaczam o ‚oczywiste oczywistości’, ale jednak wciąż zauważam wkoło siebie ludzi nieświadomych jak stres/kortyzol na nich wpływa.
      ps. też tak mam – zapominam, a potem Ktoś przypomina mi o keep it simple i życie jest piękniejsze :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s