3 dni w podróży.

Wróciłam. Trochę wcześniej niż planowałam, ale już jestem. Sił nam z M. zabrakło na zatrzymywanie się gdzieś po drodze, więc jak wsiedliśmy w auto wczoraj o 8:00 w Chorwacji tak o 24:00 witałam się z Krakowem. To było 8 wspaniałych dni wypełnionych poznawaniem Małej Toskanii – Istrii. Zanim jednak dotarliśmy tam, wpierw trzeba było dojechać. Wydaje się to łatwe: wsiadasz w auto i jedziesz. Tylko, że pasażer na tylnym siedzeniu ma 6 lat i to jego pierwszy raz. Rozplanowaliśmy jazdę tak aby F. spał większość drogi, przewidzieliśmy dwa postoje w Austrii oraz Słowenii. O tym będzie dziś.

Adlitzgraben – Austria

That's the way I like it. #nature #vacation #relax #chill #morning #adlitzgräben

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

Keiserbunn. Za tą uroczą nazwą kryje się najspokojniejsze miejsce na świecie. Mieścina, na która składa się gospoda oraz pole namiotowe. Oboje z M. odbyliśmy tam kurs wspinaczki skałkowej i wydawało się, że nie ma lepszego miejsca na pierwszy postój. Ciche i schowane w górach, idealne na jeden dzień odpoczynku. Na polu namiotowym należy jednak pamiętać o kilku niepisanych zasadach. Tak na prawdę jest to tylko dobra wola kogoś, że można tam rozbić namiot więc należy uszanować zarówno ciszę jak i czystość tego miejsca. Kąpiele w pobliskim strumyku są dozwolone, ale pod warunkiem nie używania chemii (oraz wyjątkowej wytrzymałości na zimno). Jeżeli nie jesteśmy Morsem, można w karczmie skorzystać z ciepłego prysznica za odpowiednią opłatą. Na skraju placu znajduje się ogólnie dostępna toaleta (pod linkiem ‚niepisane zasady’ klik). Dojechaliśmy koło północy, dospaliśmy do rana i postanowiliśmy zostać na jeszcze jedną noc.

Tyle słowem wstępu, przejdźmy to jedzenia! Na szczęście mamy lodówkę turystyczną więc mogłam zaopatrzyć się w półprodukty. Rzeczy te towarzyszyły mi przez kolejne 3 dni, ale wcale się nie znudziły.

  • Jajka, pomidory, marchewka, cukinia, kabanosy, olej kokosowy oraz z awokado jako podstawa do kolacji i śniadań.
  • Cytryny, bo woda z ich dodatkiem to była podstawa. 
  • Wiórki kokosowe, karob, dżem 100% i musztarda dijon jako dodatki.
  • Ryby: wędzona makrela, wędzony łosoś i makrela w oliwie.
  • Kawa do kawiarki obowiązkowo!

Sklep oczywiście znajduje się nie daleko, ale strzeżonego.. i tak dalej.  Rano dzień rozpoczynał się od jajecznicy z pomidorem i kabanosami, potem był obiad kombinowany oraz kolacja: sałatka. Lubię te wszystkie rzeczy, więc mi się nie przejadły. Wystarczy mieć ze sobą kartusz, patelnię i chęci a wszystko da się wyczarować.

śniadanie obozowe

*Typowe śniadanie. Jajecznica z pomidorem + kabanos.  
kolacja obozowa* Kolacyjna sałatka: pomidor, cukinia i kabanos posypane kokosem i polane olejem awokado.

W sumie w warunkach polowych zrobiłam jeden obiad. Raczej mało skomplikowany. Cukinię i marchewkę podsmażyłam na oleju kokosowym, dołożyłam łyżeczkę musztardy dijon, wędzonego łososia i zagrzałam. Tak powstało smaczne, sycące i wyględne danie.

Obecność F. wymusiła na nas wymyślenie dostosowanej aktywności, która nie byłaby wspinaczką jednak. Poza oczywistym puszczaniem kaczek na wodzie, graniem w piłkę oraz ciągłym czytaniem w kółko jednej książki postanowiliśmy przygotować spacerowo dziecko. Wycieczka w pobliskie lasy odsłoniła przed nami krótką ścieżkę edukacyjną dla dzieci. Dzień mijał nam leniwie i gorąco, bo temperatura postanowiła nie dawać wytchnienia. Najważniejsze jednak było to, że odpoczęliśmy. Rano zebraliśmy manatki. Chłopaki złożyły namiot, ja przygotowałam sobie wałówkę na drogę żeby mieć co szybko przegryźć i ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Słowenii. Uspokajając – F. i M. też mieli swoje przegryzki.

Tymczasem kilka zdjęć z Austrii.

adlitzkwiatkiadlitz 2mrowaadlitz 3

Bled – Słowenia

Slovenia ❤ beautiful. #mountains #bled #slovenia #vacances #nature #mountainlove #mountainlovers

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

Bled można porównać do Zakopanego. Baza wypadowa do wycieczek w góry oraz w pobliski wąwóz Vintagar, który był naszym głównym celem. Znajduje się w Alpach nad malowniczym jeziorem. Na środku tegoż znajduje się wysepka z kościółkiem, natomiast nad wodą góruje zamek. Tutaj kilka słów o samym Bledzie: klik.

zamek bled*Zamek Bledzki.

jeziorko

towarzystwo*Jezioro i to co jemu towarzyszyć musi wszędzie!

Droga do tego pięknego miasta była stosunkowo krótka. Dotarliśmy tam w porze obiadowej i pierwsze kroki skierowaliśmy nad jezioro w poszukiwaniu czegoś ichniejszego co można zjeść. Szukanie miejsca pozostawiliśmy przypadkowi, więc zajęło nam to jednak chwilę. W końcu po krótkim marszu w kierunku kościoła znaleźliśmy urocze patio i to właśnie ono przyciągnęło mnie na tyle, żeby usiąść przy stoliku. Ceny są takie jak wszędzie gdzie rządzi Euro, porcje natomiast zdecydowanie w myśl zasady: najeść się! Jednym słowem polecam: Gostlina Murka. Jeżeli traficie do Bledu warto trochę pobłądzić w górę aby znaleźć to miejsce.

patio

menu gostlina

sałatka z indykiem

Miłym zaskoczeniem dla mnie była obszerna lista alergenów na końcu menu. Niestety wszystkie tradycyjne potrawy zawierały w sobie ‚coś’, więc została mi sałatka z indykiem z której i tak musiałam wydłubać kukurydzę. Prócz tej wymienionej przeze mnie była tam spora ilość zieleniny, marchewki, pomidory, fasolka (musiałam jej spróbować, bo nijak nie przypominała ten naszej puszkowej czerwonej) oraz dobrze przyprawiony grillowany indyk. M. miał dużo więcej szczęścia i raczył się tradycyjnym talerzem mięs. Nie będę ukrywała, że skubnęłam mu boczku oraz mięsa, które na nim leży. No i kapusty też. Bardzo smaczne. F. ponieważ jest dzieckiem niejadkiem jadł tradycyjny zestaw dziecięcy: kotlet i frytki z surówką. Na szczęście więcej było na talerzu kotleta niż frytek, a same ziemniaki wyglądały na pieczone a nie długo smażone.

talerz mięs*Smoked pork, spiced minced meat, carniolan sausage with sauerkraut and „gorenjska prata” (to ostatnie to właśnie to czego mi nie można było: mięso z chlebem wymieszane – tutaj pod postacią brązowej papki obok kapuchy)

fiakarzyPo obiedzie wyruszyliśmy na spotkanie tego po co tutaj przyjechaliśmy. Do pobliskiego Wąwozu Vintgar. Ma długość 1600 m oraz przechodzi się go po malowniczych galeriach i mostkach. Kończy się wodospadem rzecznym wysokim na 16 m. Jest to idealna wycieczka dla dziecka, które właśnie rozpoczyna swoją przygodę w górskimi krajobrazami. Przejście całości z naszą marudą zajęło około 1,5 godziny i obyło się bez długich podejść i niebezpieczeństw. Wstęp jest płatny, a wraca się tą samą trasą.

vintgar 1vintgar 2vintgar 3wodospad SUM*Wodospad Sum.
wodospad 2budkasłitfociavintgarvintgar 5vintgar 6vintgar 7vintgar 9Po powrocie do Bledu rozpoczęliśmy przygotowania do podróży w dalszą drogę. Jak to jednak bywa z planami musi się zawsze pojawić coś niezapowiedzianego. W ten oto sposób trafiliśmy na kawę do pizzeri mieszczącej się przy lodowisku hokejowym. M. spróbował kremówki, ponieważ podobnie jak nasze Wadowice, Bled słynie z kremówek. Wyglądają one zupełnie inaczej niż te które my znamy. Między płatami kruchego francuskiego ciasta znajduje się maślany krem oraz bita śmietana (tak na moje oko). Z przyczyn oczywistych ja nie jadłam, ale M. zachwalał bardzo. Zadowoliłam się jedynie kawą, która była swoją drogą bardzo dobra. Wspomniałam nie bez przyczyny o lodowisku – z restauracji można było wyjść na trybuny aby móc pooglądać trening. Na zewnątrz około 30 stopni, a my z F. oglądaliśmy w mrozie jak to jest tym małym czarnym krążkiem.

Bled traditional cake for M. 🎂 mine is coffee 🍵 #cake #bled #slovenia #chill #coffee #relax

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

Wyjechaliśmy, więc z miasta. F. zmęczony spał na tylnym siedzeniu. Następny, krótki i niewygodny nocleg wypadł nam na pierwszej chorwackiej stacji benzynowej. Zjadłam przygotowane wcześniej śniadanie: sałatkę z pomidora, wiórków kokosowych i oleju awokadu + makrelę w oliwie + świeży sok z marchewek (wg. opisu na opakowaniu dokładnie z 5 marchewek)

śniadanie stacjaNa tym dziś skończę. Sam pobyt w Chorwacji pewnie zajmie mi kilka wpisów, ponieważ jest to miejsce zdecydowanie godne polecenia. Różnorodne mimo wszystko i dodatkowo mające swój wyjątkowy urok. Zdecydowanie Mała Toskania.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s