Jesień na całego – Ciasto z jabłkami bez zbóż.

Usilnie chciałabym nazwać ten Twór szarlotką, ale nie mogę. Ilekroć tak napiszę palec sam idzie na ‚backspace’ i kasuje. No bo nie wypada. Ciasto okazało się jak każde inne: brzydkie, a dobre. Ba! Myślę że stworzyłam potwora. Przekopałam pół internetu żeby mieć pewność, że to nie będzie (kolejny!) zakalec. Pewności dodał mi pewien post na facebooku i już wiedziałam, że muszę spróbować tego co wytworzyło się w mojej głowie.

Ciasto z jabłkami bez zbóż.

paleo ciasto


  • 2 duże Szare Renety
  • 1/2 szklanki mąki kokosowej
  • garść żurawiny
  • 4 jajka
  • 1 łyżka ksylitolu
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki roztopionego oleju kokosowego
  • 1/2 szklanki mleka kokosowego
  • 4 łyżki powideł śliwkowych (domowych!)
  • opcjonalnie: orzechy i inne bakalie (jeżeli nie boicie się zapiekać ;) )

1. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni, gdy się nagrzeje zmniejszyć do 180 stopni.

2. Żurawinę oraz opcjonalne bakalie zalać wrzątkiem i po 5 minutach odcedzić i przelać zimną wodą. Jabłka obrać i pokroić w dowolną kostkę.

3. Jajka zmiksować z ksylitolem na puszystą prawie białą masę, mikserem na najwyższych obrotach. Zamienić mikser na trzepaczkę i delikatnie wmieszać ostudzony olej kokosowy.

4. Cały czas mieszając dodawać przesianą mąkę kokosową z ksylitolem, a następnie dodać mleko – masa zrobi się gęsta. Dorzucić wpierw bakalie i wmieszać łyżką (wciąż delikatnie), a następnie jabłka. Ciasto ma dość zwartą konsystencję więc chodzi tylko o to aby każdy kawałek jabłka miał styczność z ciastem – nie musi być dokładnie.

5. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia (jeżeli macie silikonową to macie więcej szczęścia niż ja – nie trzeba), przełożyć ciasto i wyrównać z wierzchu. Wstawić do piekarnika na 45 minut. Po 10 minutach pieczenia wyciągnąć, rozsmarować równomiernie powidła z wierzchu i wstawić na pozostałe 35 do piekarnika. Po tym czasie studzić przy uchylonych drzwiczkach pieca.

ciasto z jablkami2


Pełna niepewności i z lekką dozą nieśmiałości zaniosłam ten twór na stół imprezowy. Pierwszy raz podzieliłam się ‚moim wypiekiem’ z większą grupą, więc byłam na prawdę pełna obaw – bo to nie jest klasyczne ciasto, które smakuje wszystkim. Bałam się, że może przesadziłam i nawydziwiałam. Już kilka razy okazywało się, że to co słodkie dla mnie, dla innych już takie nie jest – cytując: „z tego brownie to najsłodsza jest śliwka”. Było mi więc niezmiernie miło, że ciasto smakowało. Zniknęło nawet nie wiem kiedy i nawet pomyślałam, że zrobiłam za mało. Debiut paleo ciasta w towarzystwie uważam za zaliczony na plus, a i ja może się bardziej ‚odważę’ i uwierzę w siebie. A raczej w moje gotowanie..

Czas okazał się zbędny – żeberka w musztardzie z miodem.

Klasyk. Chodziły za mną żeberka od jakiegoś czasu, ale właśnie brak mi było go aby je zrobić. A potem nagle olśnienie – mam wolnowar! Nie potrzebuję czasu, potrzebuję żeberek.

Żeberka w musztardzie z miodem.

zeberka


  • 0,5 kg żeberek
  • 1 cebula
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1/2 łyżeczki miodu (np. rzepakowego)
  • 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego
  • 1 łyżeczka majeranku
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • sól, pieprz

1. Żeberka pokroić na mniejsza kawałki z jedną kostką po środku. Przygotować marynatę: wymieszać musztardę, 2 łyżki oleju oraz przyprawy. Dokładnie obtoczyć żeberka i wstawić do lodówki na minimum 2 godziny.

2. Rozgrzać wolnowar posmarowany w środku olejem kokosowym. Na patelni obsmażyć z obu stron delikatnie żeberka i przełożyć do garnka wolnowaru. Nie myć patelni! Zeszklić na niej cebulę pokrojoną w piórka i również wrzucić do maszyny. Zalać wszystko pozostałą marynatą (jeżeli została).

3. Ustawić wolnowar na poziom „1” i przestać przejmować się na 10 godzin. Można obrócić żeberka w trakcie gotowania.

zeberka 2


Ostatnie zawirowania okołotreningowe sprawiły, że jeszcze dochodzę do mojego sposobu. Musiałam przeorganizować swoją kuchnię i na początku szło mi nieudolnie. Wylądowałam bez obiadu przez kilka dni, bo wracałam za późno i zbyt zmęczona żeby jeszcze coś gotować. Teraz wydaje mi się, że mam plan – dobry plan.

Babeczki z dynią.

Na wesele pojechałam, wybawiłam się. Niektórzy to mogą powiedzieć, że aż za dobrze, ale póki wszystko pamiętam to śmiem twierdzić, że po prostu taka jestem tylko potrzebuje czasami wspomagania. Na imprezę trzeba było dojechać w piękne Bieszczady i na drogę jednak mieć awaryjną przekąskę. Natchnienie znalazłam (jak zawsze!) u Kasi (click). Dynię w lodówce jeszcze miałam, mąką dysponuje tylko jedną – lifting zrobiłam. Miało być prosto, smacznie i na długo – śmiem twierdzić, że wyszło.

Babeczki z dynią.

babeczki


  • 1/2 upieczonej dyni piżmowej (ok. 200 g)
  • 1/2 szklanki mąki kokosowej
  • 4 jajka
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżka wiórków kokosowych
  • ok. 2 łyżek oleju kokosowego

1. Upieczoną dynię (tak jak wszystko: 200 stopni, 20 minut i obserwować) obrać ze skórki, zmiksować na gładki mus. Dodać jajka i olej kokosowy. Miksować do połączenia w gładki ‚krem’.

2. Do masy delikatnie wsypać pół przesianej mąki kokosowej oraz cynamon, Konsystencja powinna być zwarta, ale nie na tyle żeby zachowywać kształt. W razie potrzeby dosypać resztę mąki kokosowej (różnią się one chłonnością).

3. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Babeczki piec przez 20 minut w silikonowych foremkach lub nasmarowanej olejem kokosowym foremce do muffinków. Gdy wierzch babeczek będzie brązowy wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić je w piecu do ostygnięcia.

babeczki2


Według M. babeczki nie są słodkie, dla mnie były wystarczająco. Jeżeli jednak chcecie naprawdę słodkiego deseru do masy można dodać łyżeczkę ksylitolu, dynia piżmowa jednak według mnie nie potrzebuje dodatkowego ‚cukrzenia’. Dzięki temu miałam zarówno dodatek do śniadania jak i przekąskę na drogę.

Sposób na dynię 2015