Mały poradnik – gdzie kupować?

Rozpoczynając swoją przygodę ze zmianą nawyków żywieniowych i odwróceniem piramidy każdy z nas zadaje sobie to podstawowe pytanie: skąd ja wezmę teraz jedzenie! Przecież ma być zdrowo, bezglutenowo i do tego jeszcze nie przetworzone. Te wszystkie zmienne sprawiają, że na początku wydaje nam się, że będzie też drogo. Oczywiście może być, ale przecież „każda potwora znajdzie swego amatora”. Dużo możemy wydać przecież też na przetworzone jedzenie, a paradoksalnie to zdrowe czasami powoduje, że w kieszeni zostaje trochę więcej. Druga sprawa to oczywiście prosta kwestia: jak często.

zakupy

Zakupy ze Starego Kleparza.

Tak dla przykładu: kupując mąkę tortową zużywamy ją bardzo szybko – kupując natomiast kokosową/kasztanową tak na prawdę leży ona kilkukrotnie dłużej w szafce jako dodatek, a nie podstawa kuchni. Wynika to z dwóch rzeczy – paleo (i wszystkie jego odmiany) upraszcza życie, nie chce się kombinować za bardzo bo najzdrowiej jest w wersji „keep it simple”. Druga natomiast kwestia jest prozaiczna: żal zużywać tą mąkę za 10 zł na dwa wypieki. Prosta zależność, która ma swoje dobre strony. Zresztą można się bez tej mąki obyć lub zrobić ją samemu – uczymy się samodzielności – Zosie Samosie psia mać!

No dobra to skoro mąki mamy za sobą większy kaliber: mięso! O tak, tutaj się rozgrywają największe dylematy. Rozwiązanie jest proste: sprawdzeni dostawcy, małe osiedlowe sklepy mięsne z przyjaznymi (i skorymi do przesłuchań) ekspedientkami lub markety/dyskonty i produkty w wersji pewnej. Znowu można drogo jeść codziennie wołowinę lub po prostu przekonać się ile dobrego jest w podrobach, indykach, wieprzowinie i tych częściach, które przeważnie ludzie odrzucają z powodu zbyt dużej ilości tłuszczu (a jak wiadomo, ja się tłuszczu nie boję!). Do tego wszystkiego promocje dyskontowe: ostatnimi czasy w każdym jest coś fajnego do upolowania. Czasem królik, czasem kaczka, przyzwoite steki czy mrożona karkówka ze świni iberyjskiej – a co! Czym żywię się ja? Ano podrobami, wykupuję zapasy wątróbki króliczej na pewnym targu, kupuje w dyskontach jak jest fajna promocja na kaczkę i w sumie to rozsmakowana jestem w wieprzowinie i udzikach z kurczaka. Wołowinę jem tak na prawdę okazjonalnie, bo jest wymagająca a mi przeważnie brakuje czasu na jej wymagania. Pozostając w temacie mięsa – wędliny. Prócz boczku wędzonego (w który zaopatruje się znów na targu) raz w miesiącu kupię wędlinę lub kabanosy wcześniej czytając skład przez pół godziny. Jest to trudne, ale możliwe i da się znaleźć – trzeba szukać i być wytrwałym, bardzo.

Oczywiście to co kupujemy zależy tylko i wyłącznie od naszych preferencji. Jeżeli podstawą Waszej diety są jajka to chcecie żeby były jakościowo najlepsze: można jechać na targ i kupić za 1 zł sztuka, szukać wśród znajomych takich z gospodarstwem i dogadać się lub po prostu kupować te oznaczone „0” lub „1”. Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy.

Mamy mięso, mamy jajka to teraz pora na zieleninę! Sprawa jest o tyle prosta, że w sezonie jesiennym kiedy królują na stołach warzywa korzeniowe, których przechowywanie jest o dużo łatwiejsze niż wiosennych nowalijek można zaglądnąć do warzywniaka raz w tygodniu i robić zapasy. Skarbnicą są tutaj osiedlowe małe sklepiki, które dorównują ofertom sklepom ekologicznym, marketom i targom. Dobrym przykładem jest niedawno otwarty na moim osiedlu warzywniak, mają wszystko i nie nie ma problemu ze sprowadzeniem tego czego jeszcze nie ma. Ostatnio pojawiły się nawet jajka, jednak cenowo przedstawiają się niestety mało atrakcyjnie. Dlatego też coraz rzadziej jeżdżę na Kleparz po warzywa, nie ma sensu dla mnie dźwigać jeżeli blisko mam podobną ofertę. A i obiecali mi kasztany, bo żołędzie już mają.

Żeby nie być gołosłowną może po prostu zrobię mały wykaz tego co kupuję i jak często. Jeżeli dotrwaliście aż tutaj to znak, że mimo wszystko kogoś to zainteresuje.

  • mięso: raz/dwa w tygodniu – to ten produkt, który uzupełniam na bieżąco na Nowym Kleparzu u Gugulskich
  • wędliny: raz w tygodniu – boczek kupuję „od chłopa” na Starym Kleparzu, ale spokojnie mogę polecić Krakowski Kredens – jeżeli przyglądnięcie się etykietom odkryjecie, że do niektórych wyrobów dodają tylko azotyn sodu (jest to dla mnie do przeżycia) tutaj np. BoczekSzynka SztabowaKiełbasaKabanos. Wiem też z pewnych źródeł, że w sklepach można dostać Kabanosy z Konspolu, które również mają znośny skład. Jest jeszcze kiełbasa lisiecka tradycyjnie wędzona – ona nie ma nic.
  • warzywa: raz w tygodniu te bardziej trwałe korzeniowe (takie jak marchewka, pietruszka, seler) i dynię, dwa razy w tygodniu zaglądam po pomidory, bakłażana, cukinie, paprykę (ogólnie to co szybko się psuje)
  • owoce: poza sezonem raz w tygodniu kupuję po 2 jabłka i gruszki, w sezonie (wiosna, lato) natomiast uzupełniam zapasy na bieżąco po drodze do pracy w warzywniaku. Dodatkowo raz w tygodniu kupuję zapas cytryn, awokado i grejpfruta w dyskoncie. Banany również uzupełniam na bieżąco, ponieważ wykupuje te ‚promocyjne’ brązowe z warzywniaków.
  • nabiał: nie piję mleka, więc ten wydatek mi odpada. Za to jadam sery kozie, owcze i te długodojrzewające – lubię i nie umiem zrezygnować, a nawet dobrze je toleruje. Kupuję raz/dwa razy w miesiącu – najczęściej w markecie, bo mam przed oczami spis z czego składa się ser ale zdarzało się i na Starym Kleparzu
  • dodatki: raz w tygodniu – Oliwki kupuję u nieocenionych Oliwki etc., musztardę zdobywam w Auchanie, podobnie jak konserwy rybne (kupuję tylko takie w sosie własnym lub oliwie) i rybę wędzoną od czasu do czasu, olej kokosowy natomiast kupuję w Drogerii na ul. Długiej. Oliwę zdobywam na tygodniach narodowych w Lidlu, orzechy w Rosmannie, wiórki kokosowe również w Lidlu. Mleko kokosowe – kupuję tylko Real Thai w Kuchniach Świata, Deli8 lub okazjonalnie w Almie. Miód – dostaję prosto od pszczelarza ze wschodu naszego pięknego kraju.

12045735_1137337619633920_1682071647357267744_o

Uf! To tak na szybko co mi przyszło do głowy z tych zakupów stacjonarnych. Teraz będzie chyba łatwiej: internet! Zakupy przez sieć robię raz w miesiącu – przeważnie na początku (przyjdzie wypłata można szaleć). Kupuje według okazji to czego akurat potrzebuje: mąki, czasami oliwy/oleje, przekąski raw, czekolada gorzka itp. Mogłabym tak wymieniać długo, ale zamiast tego podzielę się z Wami nie tylko tym co kupuję, ale także źródłami ‚nieszczęścia’.

No to będzie taka podstawa, oczywiście wciąż buszuję po sklepach i szukam nowości. Lubię odkrywać nowe smaki i nie boję się wyzwań, a co!

Jeżeli macie pytanie, nie bójcie się – jeżeli będę umiała to odpowiem, polecę i może też poznam coś nowego.

Nie zapomniałam o napojach, po prostu już o nich pisałam: tutaj. A poniżej kilka zdjęć z Instagram’a, które odnalazłam po przekopaniu się przez dynię na moim profilu.

Pasta z czarnych oliwek.. skład przyzwoity :)

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

A tymczasem w domu :) herbs are new chocolate. #herbs #paleo #21DSD #ziółko

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

Chestnuts. #chestnuts #paleo #sweet

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

*Post powstał z potrzeby ‚serca i ducha’, nie jest formą reklamy. Żadna ze wspomnianych przeze mnie firm nie wiedziała o mych niecnych zamiarach polecania ich.

Advertisements

2 thoughts on “Mały poradnik – gdzie kupować?

    • nie kupuję takich z miksem ziół – muszą mieć dokładnie wypisane przyprawy. najlepiej to jak w ogóle ich nie mają, a ja sprawdziłam na sobie które toleruje dobrze. piec samemu najlepiej, ale trzeba mieć czas i cierpliwość, a ja ich nie mam :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s