Marchewkowe kokosanki

Sylwester! Czas przekąsek, koreczków i lejącego się szampana. Spędzam go już tradycyjnie w domu z moimi dwoma chłopakami – ten mniejszy właśnie wspomógł mnie w robieniu kokosanek. Rozbijanie jajek to wciąż magiczna sztuka, ale nowy mikser (kuchenne prezenty rządzą!) sprawdził się znakomicie. Kuchnia czysta, ja czysta i dziecko szczęśliwe.

Marchewkowe kokosanki

kokosanki1

  • 3 małe marchewki (lub 2 średnie)
  • 1/2 łyżki mąki konopnej
  • 2/3 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka oleju kokosowego (z górką)
  • 2 jajka od szczęśliwej kurki (zawsze to chciałam napisać)
  • *opcjonalnie: 1/2 łyżki ksylitolu (bez niego będzie zgodne z detoksem)

1. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni.

2. Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Odstawić. Jajka zmiksować na jasny puch z olejem kokosowym (i opcjonalnie ksylitolem). Ciągle mieszając dorzucić wiórki oraz mąkę (ciasto robi się gęste). Dodać startą marchewkę i dokładnie wymieszać.

3. Ciasto jest sypkie. W rękach robić kulki wielkości orzecha włoskiego lub mniejsze. Po nadaniu formy i delikatnym dociśnięciu zachowuje kształt. Kulki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczać. Zmniejszyć grzanie pieca do 180 stopni i pieć ok. 10-15 minut. Ciasteczka są gotowe gdy się zrumienia. Odstawić do ostygnięcia.

kokosanki2


Pieczenie z dzieckiem ma w sobie coś fajnego.

Sama podchodzę do Detoksu jako do czasu bez zamienników, ale rozumiem że nie zawsze się da. Dlatego muszę jeszcze tutaj podkreślić, że jeżeli postanowicie zrobić ciastka w jego trakcie to niech to nie będzie codzienność, raczej wyskok ku ratowaniu „głowy”.

kokosanki3

Instagram mnie podsumował!

Tak właśnie, kończy się rok 2015. Czas podsumowań, rozważań i postanowień na przyszły. Tak się złożyło, że sama postanowiłam podsumować się i wyszło to tak:

emkreacja_fullJednak nie wszyscy przecież macie Instagram, więc w sumie postanowiłam napisać co cieszyło się największym ‚powodzeniem’.

1. Jajka jak widać rządziły zdecydowanie. Przepis podstawowy na omleta: klik! Nie są one jednak na talerzach same, puste w środku też nigdy nie były. Zawsze dodaję do jajek warzywa, na pierwszym zdjęciu jest to pomidor i duszone na patelni tzw. co znajdę w lodówce. Ciekawostką natomiast może być 5 zdjęcie (poniżej) – puree z dyni z wiórkami kokosowymi! Upieczona dynia zmiksowana na gładko i wiórki koko, a to wszystko posypane nasionami chia – zdecydowanie było smaczne.

2. Kromka w 5 minut, odkrycie które zdominowało mnie w pewnym momencie. Przepis: klik! Posmarowana jest pastą z czarnych oliwek, którą odkryłam swego czasu w pewnym dyskoncie, a dostępna jest w tygodniu hiszpańskim. Warzywa natomiast są w tym wypadku polane jednym z większych odkryć: tahini! Uwaga, uzależnia.

3. Ryby. Wędzona makrela, którą mogłabym jeść bez opamiętania i ratunkowy łosoś wędzony na zimno. Oczywiście wszystko z warzywami. Czemu ratunkowy? Czasami i ja nie mam czasu ugotować obiadu. Krążki bakłażana są po prostu podsmażone na oleju kokosowym – takie lubię najbardziej.

4. Ostatnie zdjęcie to natomiast omlet marchewkowy – byłoby dziwnie gdyby zabrakło go w tym zestawieniu, ponieważ jest to moje ulubione śniadanie. Zawsze staram się jeść go jednak inaczej, no i nie ograniczam się do samego omleta. Zdarzało się, że był typowo na słodko z dżemem ale też nie pogardę wersją z boczkiem. Przepis: klik!

To by było na tyle jeżeli chodzi o instagram. Jakie ja mam przemyślenia? Przeglądając teraz dokładnie profil mogę powiedzieć z ręką na sercu: jak ja ładnie jem! Warzyw nigdy nie brakuje na moim talerzu, rozsmakowałam się w mięsach i zdecydowanie uzależniłam od marchewki. Ciężko wybrać to co lubię najbardziej, ale jeżeli już bym miała to mam swoje top 3.

Siemianka – klik!

Żeberka z wolnowaru – klik!

Urodzinowe brownie ze śliwkami – klik!

Wszystkie przepisy: Przepiśnik

Bakłażan z pastą orzechową.

Są takie odkrycia, które choć oczywiste gdy się przydarzą – olśniewają. Tak było w moi przypadku gdy pierwszy raz spróbowałam Gruzińskich roladek z bakłażana, które nafaszerowane są pastą z orzechów włoskich. Przekąska o tyle fajna, że jedna taka sztuka zaspokaja w zupełności głoda – choć oczywiście za pierwszym razem na jednej się nie skończyło.

Bakłażan z pastą orzechową.

bakłazany

 

  • 1 bakłażan
  • 100g orzechów włoskich 
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • woda
  • Przyprawy: sól, pieprz, tymianek, oregano
  • Olej kokosowy do posmarowania bakłażana (około 2 łyżek rozpuszczonego)

1. Bakłażana pokroić wzdłuż na jak najcieńsze paski. Rozłożyć na powierzchni płaskiej i posolić, aby pozbyć się goryczki. Odłożyć na około 30 minut. Po tym czasie dokładnie opłukać, osuszyć i nasmarować olejem kokosowym. Posolić i wstawić do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Piec przez około 15 minut, po 10 przełożyć każdy plaster na drugą stronę. Bakłażan jest gotowy kiedy zmięknie i przyrumieni się.

2. Orzechy włoskie rozbić w drobny mak – dosłownie. Można się posiłkować dostępnymi w sklepach gotowymi mielonymi lub po prostu rozbić tłuczkiem w opakowaniu (tak jak ja – drodzy sąsiedzi to nie były schaboszczaki :) ). Miał przełożyć do misy blendera, dodać przyprawy oraz roztopioną łyżką oleju kokosowego. Masę należy zblendować dokładnie i w przypadku gdy będzie zbyt gęsta żeby blender sobie poradził można dodać wody według potrzeby.Masa ma być wystarczająco gęsta żeby formować z niej kulki, ale nie powinna być twarda – raczej kremowa.

3. Gdy plastry bakłażana wystygną na jednym końcu umieszczać łyżeczką masę (na oko) i zawijać w zgrabne rulony, można posiłkować się wykałaczką żeby się nie odwijały.

baklazany2


Ot przekąska, zamiast koreczków. W oryginalnym przepisie bakłażana się smaży, ja jednak jestem leniuch z małą patelnią więc wprowadziłam małą modyfikację od siebie, która nie wpływa na smak a jedynie na czas przyrządzenia. No i tak.. można użyć innych orzechów, ale to już nie będzie to samo.