Kokosowe ciasto z platana

Muszę się Wam do czegoś przyznać: nie jestem ideałem. Ba! Ostatnimi czasy poświęcam czas otwieraniu furtek w głowie, które wydawało mi się że pozamykałam dla własnego zdrowia. Mroczna się zrobiłam, pełna niespokojnych myśli i szukająca co chwilę odskoczni. Rozszerzanie diety boli, bo nie spodziewałam się że tak bardzo ‚siądzie’ mi to w głowie. Najgorzej jednak przyznać się przed samą sobą. Moi mili, większość przepisów na blogu jest paleo ale ja już nie jestem i chyba ciężko mi powiedzieć co jestem (nie rzuciłam się na cukier i gluten, wciąż są na ‚czerwonej liście’). Nie wiem czy Emkreacja pójdzie z prądem tej zmiany, na razie sama próbuję sobie z nią poradzić.

Oh! Wyplułam emocję przejdźmy do konkretów. Między jedną czarną myślą a drugą, sczerniał mi drugi platan.

Najbezpieczniej było przerobić go na ciasto, a im prościej tym lepiej. Wsadziłam wszystko do wysokiego naczynia, wzięłam blender do ręki i odkryłam że nie udało się go jednak przywrócić do życia, padł całkiem. Na szczęście mam też kielichowy.

Kokosowe ciasto z platana

  • 1 mocno dojrzały platan (najlepiej gdyby już pachniał ‚fermentacją’)
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki kokosowej
  • 1/3 szklanki wody
  • 1/2 łyżki miodu
  • 1 łyżka oleju kokosowego + do posmarowania formy

Piekarnik rozgrzać do 200 stopni na termoobiegu. Platana obierać ze skórki i pokroić na mniejsza kawałki. Wrzucić do misy blendera i dodać pozostałe składniki poza wodą. Zmielić wszystko na jednolitą masę i powoli dolewać wody. Ciasto powinno być rzadkie, ale nie wodniste – konsystencja ‚kaszki mannej’.

Małą foremkę posmarować olejem kokosowym, przelać do niej ciasto i wstawić do piekarnika na 25 minut. Po wstawieniu blaszki należy zmniejszyć grzanie do 180 stopniu. Na 10 minut przed końcem zmieniłam grzanie piekarnika na górny grill z termoobiegiem, nie jest to konieczne.

ciasto_platan_3

 

 

Reklamy

Kokosowe ciastka z miodem

Młody bardzo chciał upiec ‚ciastka magmowe’. Pełna zapału poprosiłam go o przeczytanie jakie to tajemnicze składniki chowają się za tą nazwą. Oto co otrzymałam: 3 kubki mąki i odrobina lawy. I weź tu bądź dobrym rodzicem. Obiecałam jednak, że upieczemy to upiekliśmy. Obłędnie słodkie od miodu bo F. uparł się żeby dać dużo. Może wreszcie zdobędę serca ciastkożerców.

Kokosowe ciastka z miodem

ciastki_2

  • 1 jajko
  • 1 łyżka miodu*
  • 1/2 szklanki mąki kokosowej
  • 1/4 kostki masła (50g zwykłego, ok. 75g klarowanego)
  • szczypta soli
  • opcjonalnie: daktyle, orzechy, wiórki kokosowe

Jajko, miód i masło umieścić w misie blendera i zmiksować na gładką masę. Dodać mąkę oraz sól i dokładnie wymieszać. Ciasto będzie miało zwartą, ale wilgotną konsystencję. Wstawić na 15 minut do lodówki.

Piekarnik nagrzać do 200 stopni, a na blaszce rozłożyć papier do pieczenia. Wyciągnąć ciasto z lodówki i formować w rękach kulki wielkości orzecha włoskiego (wyjdzie około 8). Układać na blaszce i rozpłaszczać delikatnie ręką do kształtu ciastek. Na wierzch każdego można powbijać opcjonalne dodatki.

Wstawić do piekarnika na 10 minut zmniejszając grzanie do 180 stopni. Po tym czasie wystudzić i można jeść.

ciastki_3ciastki_przedpieczeniem

*F. nalegał aby dać 2 łyżki miodu – za dużo. Jedna starczy :)

 

Platan z marchewką.

Wygląda jak banan, pachnie jak banan a w smaku jednak nie banan – tak ja też zdobyłam platana (plantana jak wolicie). Tak samo też jak pewnie większość ludzi, którzy nabyli go razem ze mną w Auchan – no nie miałam pojęcia, z której strony się za to wziąć. Wpierw pomocy szukałam u największej fanki Platanów w małym świecie Paleo: Jaskiniowej. Dzięki temu dowiedziałam się, że mój zielony kolega jest teraz bardziej jak warzywo (ziemniak), więc tak go wykorzystałam.

Platan z marchewką

plantan_1

  • 1 platan (zielony)
  • 1 marchewka
  • 1 łyżka masła klarowanego
  • pół szklanki wody
  • przyprawy: sól, pieprz, suszone pomidory z czosnkiem niedźwiedzim

Platana obieramy ze skórki, marchewkę obieramy. Ścieramy oba warzywa na tarce o grubych oczkach. Na patelnie rozpuszczamy masło klarowane.

Wrzucamy starte warzywa, doprawiamy i lekko podsmażamy. Dolewamy wody (wpierw 1/4 szklanki), dusimy pod przykryciem. Jeżeli okaże się, że wody jest za mało i platan przywiera nam do patelni – dolewamy wody. Całość robi się ok 10-15 minut, aż platan lekko ściemnieje.

plantan_2

Znacie mnie, nie umiem komplikować sobie życia w kuchni. Mam taki bałagan wszędzie wkoło, że akurat w tej sferze życia jestem już prawie pedantką. Wybieram proste i oczywiste rozwiązania. Wpierw muszę poznać smak – kombinować będę później. Ah! Jeszcze jedno: banan zielony czyli właśnie platan to nie to samo co niedojrzały zielony banan :) Poniżej zdjęcie porównawcze – jak leżą obok – widać różnicę.

platan_banan

Niestety dziś mogę już stwierdzić: zielony platan nie dla mnie. Jaskiniowa pisze, że zielony pełen skrobi jak ziemniak – no cóż, jelita potwierdzają.