Być bohaterem.

Żaden ze mnie bohater, a na pewno nie pozytywny. Oni nie bywają smutni, źli i nie mają złośliwych myśli. Kochają ptaszki, wielbią ziemię po której łażą robaczki i rozpływają się nad zachodami słońca w piękne letnie wieczory gdy bryza znad morza lekko owiewa ich zmarszczone pod naporem chwili czoła! Popłynęłam.. Dlaczego to piszę? Bo ostatnio ugięłam się pod naporem (ale nie chwili tylko raczej czegoś bardziej przyziemnego) życia. Straciłam wiarę w siebie, zgubiłam chęć do bycia lepszą wersją mnie i gdzieś w tym wszystkim po prostu egzystowałam. Z dnia na dzień uciekł mi wpierw jeden tydzień, potem drugi aż w końcu obudziłam się w innym miesiącu. Wpierw próbowałam wbić się sama w nowy rytm życia i siłą rozpędu znów wypadłam gdzieś w innym punkcie. Trudno. Objawiło się jednak moje ‚głupie szczęście’ kiedy ktoś wypowiedział kilka razy pod rząd słowa: dasz radę! i ja mu uwierzyłam. Znów się okazało, że na dobre konie w życiu postawiłam – wszystko się prostuje. Prę w przód siłą rozpędu, ale już umiem się zatrzymać i złapać oddech z refleksją. No to tym zacnym wstępem przejdę mniej zgrabnie do tego o co mnie chodziło od początku: przepraszam! To miejsce ucierpiało na moim równaniu w dół, nie zgubiłam zapału ale gdzieś zapodziała mi się kreatywność. Wpis ten jednak chciałam poświęcić czemuś innemu skoro już liznęłam temat ‚jak żyć’.

Wciąż napotykam ludzi, którzy za wszelką cenę chcą być bohaterami (jestem pewna, że ma w tym udział pewna mniej lub bardziej znana reklama). Ale czy warto? Poświęcamy tak dużo czasu żeby być najlepszymi. Koncentrujemy się na tym, że nasze życie musi być pod linijkę. Skoro gdzieś ktoś powiedział, że jesteśmy paleo to dajemy z siebie w tej materii wszystko. Odrzucamy w kąt produkty potencjalnie szkodliwe, wyrzucamy z myśli idee pieczenia na mąkach z orzechów i rzucamy w kąt te wszystkie folie, amelinium i nieprzystosowane pojemniki. Głównym marzeniem staje się domek w lesie, strzelba myśliwska (tudzież dzida!) i małe poletko marchewek – dajemy z siebie wszystko. A pozostaje pytanie czy warto? Bo o ile nie można odmówić że szkodliwość istnieje to czy istotnie jest ona tak bardzo wielka. Czy to jedno ciasto na mące migdałowej sprawi, że jutro będziemy kopać grób za pomocą oczywiście tego nieszczęsnego pojemnika. Bo czy to paleo to jest na pokaz czy może jednak dla nas? Czy trzeba krzyczeć na całe gardło żeby świat to usłyszał czy może jednak żyć sobie po cichu w zgodzie z sobą. Miałam moment zafiksowania, takiego totalnego. Wydawało mi się, że jedno odstępstwo i koniec, próbowałam być bohaterem na siłę i ratować własną twarz w oczach innych. Nagle (bo tak już mam) dotarło do mnie jednak, że to ja mam czuć się dobrze! To mój styl życia, to moja dieta i jeżeli jestem w stanie znieść jednego pryszcza więcej na twarzy bo mam ochotę zjeść ser – to jest moja sprawa. Zamiast bronić mojego paleo talerza przed innymi, musiałam zacząć bronić się trochę przed tym paleo talerzem. Przed zamknięciem w schemacie.

Odniosłam się bezpośrednio do diety, bo tak łatwiej mi dobrać słowa, jednak ‚bycie bohaterem’ ma więcej wymiarów. Zastanówcie się czy warto wykłócać się z innymi broniąc utartych schematów czy nie lepiej wsłuchać się w ich słowa. Przemyśleć. Wykazać odrobiną tolerancji do cudzego zdania, bo może z niego płynąć jednak życiowa mądrość. Taka którą niekoniecznie dopasujecie do swojego życia – ale ona z Wami zostanie. Bądźcie bohaterami dla siebie samych. Wychodźcie poza schematy, rozszerzajcie strefy komfortu i nie pozwólcie zagubić się w całym tym ‚nacisku informacji’ własnemu ja. Cele, które stawiacie przed sobą muszą być realne, dawać przyjemność i pozytywnego kopa. Pozytywnego! Zmęczenie materiału, wyczerpane nadnercza czy przekrwione oczy to znak, że bierzecie za dużo – znów równanie do kogoś, a nie do siebie.

Polecam zatrzymać się. Wsłuchać. Znaleźć siłę.

strength-strong-toy-action-figure

Reklamy

2 thoughts on “Być bohaterem.

  1. Brawo!!!! Świetny tekst. Skąd ja to znam… Cały czas próbuję uszczęśliwić moją rodzinę i tłumaczę, że dieta paleo jest najlepsza na wszystko, ale nikt mnie nie słucha, jest wręcz odwrotnie, moi bliscy zachowują się tak jak w tym powiedzeniu „na złość mamie odmrożę sobie uszy”.

    Polubione przez 1 osoba

    • Nic na siłę :*
      Ja sama przekonałam się, że najlepszą reklamą dla dobrej diety jest efekt – nie mówię tutaj o utracie kilogramów, bo to efekt większości diet :). Ale jeżeli poprawia się wygląd skóry, samopoczucie i jeżeli ludzie to widzą to sami pytają. Sami chcą spróbować.
      A jak spróbują – to już zostają :)

      Trzymam kciuki :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s