Życie a internety.

Spotkała mnie ostatnio sytuacja bardzo nieprzyjemna – zostałam obrażona przez anonimową osobę z internetów. Musiałam interweniować na grupie Czystożercy. Osoba ta naruszała zasady, okazało się również że wypisywała niemiłe wiadomości do pozostałych adminów i wprowadzała nerwową atmosferę. Trudno, zagryzłam zęby i na jeden wieczór miałam gorszy humor niż zwykle – ‘hejter’ osiągnął zamierzony cel. To mi jednak dało do myślenia, na tyle żeby napisać osobny post na ten temat, bo przyszła refleksja: czy to na pewno ja mam problem?

black-and-white-person-woman-girl

Gdzie zaciera się granica między internetem i życiem, co sprawia że ludzie zapominają o całym świecie i uzależniają swoje być albo nie być od ‘grupy na facebook’u’. Nie czuję się specjalistą w zakresie uzależnień, ale wydaje mi się to już sporą fiksacją jeżeli brak bodźca wywołuje aż taką agresję. Nie jestem idealna, miałam swój epizod kiedy nie mogłam odejść od ‘fejsa’, bo wszystko wydawało się tak wciągające. Musiałam odpowiedzieć na każde pytanie, polubić każdy post i skontrolować każdego człowieka. Tylko, że to minęło po jakimś czasie. Teraz przyglądam się jak mam czas, wiem że zawsze znajdzie się ktoś kto udzieli odpowiedzi. Przestałam po prostu czuć presję odpowiedzialności i wydaje mi się ten okres fascynacji czymś całkowicie normalnym. O ile mija..

Przejdźmy jednak do tego co mówią same o sobie internety:

Uzależnienie od Internetu jest uzależnieniem, jak każde inne. Zdefiniowane jest ono jako  kompulsywna utrata kontroli impulsów … Gry online, zakupy przez Internet, korzystanie z portali społecznościowych, czat,  maraton surfowania po stronach internetowych – wszystko to składa się na uzależnienie od Internetu.
Jak przebiega proces uzależnienia?
W początkowej fazie Internet wywołuje zainteresowanie i sprawia przyjemność. Na tym etapie użytkownik poznaje i racjonalnie wykorzystuje dostęp do Internetu. Następnie osoba ta coraz więcej czasu poświęca na korzystanie z Internetu. Traci inne zainteresowania. A gdy nie może skorzystać z dostępu do Internetu pojawiają się natrętne myśli na jego temat. Jest to już faza uzależnienia. Następnym krokiem jest zaniedbywanie obowiązków, rodziny i przyjaciół. Cała aktywność osoby uzależnionej skupia się wokół Internetu. Wszelkie inne działania i aktywności są mniej istotne. Bycie „w sieci” przyjmuje postać codziennych, wielogodzinnych a często nawet nieprzerwanych sesji, których skutkiem bywa spiętrzanie się problemów zawodowych, rodzinnych, szkolnych, czy towarzyskich. Dochodzi do tego, że osoba uzależniona ogranicza czas na sen, odżywianie, naukę czy pracę – po to tylko, by mieć go więcej na dostęp do Internetu i korzystanie z niego w wybrany przez siebie sposób (granie, czatowanie, portale społecznościowe, inne). Jest to faza destrukcyjna uzależnienia od Internetu i może się ona niekorzystnie odbijać na stanie zdrowia osoby uzależnionej.
Objawy mogące występować u osób uzależnionych to zaburzenia koncentracji uwagi i sprawności myślenia, zaburzenia kontroli popędów, pogorszenie wzroku, bóle pleców i kręgosłupa, podatność na infekcje, bezsenność, nadpobudliwość.

W całym tym naszym pędzie za zdrowiem, zapominamy że aby czuć się dobrze trzeba być w równowadze. Odejść od komputera i poświęcić czas na jakąś aktywność. Dać trochę siebie rodzinie i odejść od schematu elektronicznego. Jak sami pewno wiecie większość chorób (na tle nerwowym) wynika ze źle skumulowanych emocji i zbytniego skoncentrowania na tym co nie istotne.

Zastanówcie się czy warto poświęcać siebie, swoje relacje z bliskimi dla ‘jakiejś’ społeczności internetowej. Niezależnie od tego jak fajni są tam ludzie, to nie jest życie. To tylko miejsce, które ma służyć inspiracji i wymianie poglądów. Nie może wpływać na realne emocje. Powodować złości, smutku czy zbyt dużej euforii. Jakość naszego dnia nie może zależeć od tego co ktoś napisał w internecie. Możecie spróbować zrobić eksperyment: wylogujcie się na kilka dni z sieci. Zobaczycie, że jak wrócicie to świat się bez Was nie zawali. Co Wy zyskacie w ten sposób? Trochę spokoju ducha, potrzebny dystans i najważniejsze: życie. To prawdziwe.

Obserwuje jeszcze jeden niebezpieczny trend ostatnio: pogoń za wiedzą. Nie ma nic złego w ciągłym rozwoju, ale kiedy zaczyna nam się mieszać w głowie i mamy więcej pytań niż odpowiedzi trzeba się zatrzymać. Internet to potężne źródło sprzeczności i to potrafi strasznie namieszać. Od zawsze mówię: obierzcie swój indywidualny kierunek i się go trzymajcie. Nie macie pewności, która racja jest słuszna? Wasza! Jeżeli ‘coś czujecie’ i idealnie pasuje Wam to do poglądów to nie zmieniajcie decyzji tylko dlatego, że ktoś coś napisał gdzieś. Przykładów można mnożyć wiele, ale to blog kulinarny więc – jeżeli nie lubicie brukselki (powoduje złe samopoczucie, chorobę układu trawiennego itp.) to jej nie jedźcie, choćby całe internety piały o jej zdrowotnych właściwościach. Nie przyjmujcie wszystkiego jako prawa absolutnego, dostosujcie każdą informację do siebie i róbcie tak, żeby czuć się dobrze ze sobą. Może to też dobry moment na zweryfikowanie kogo obserwujecie? Bo dlaczego niby poglądy gościa, które z założenia są sprzeczne z Waszymi mają mieć jakikolwiek wpływ. Przecież wchodząc na jego profil/stronę z góry już wiadomo, że nie znajdzie się tam nic co mogłoby rozwiać wątpliwości. Ewentualnie na pewno znajdzie się coś co je pogłębi i odrobina kłótni z awanturką.

Czy mam złotą radę na koniec? Złapcie oddech zanim kogoś obrazicie. Zastanówcie się czy naprawdę jest się o co złościć. Bo jeżeli powód jest ‚słaby’ o może po prostu wpadliście w sidła nadmiernej fiksacji i właśnie ktoś nam zrobił przysługę (na dłuższą metę). Słowa mają potężną moc i czasami jednak lepiej się powstrzymać. Cała ta sytuacja dała mi dużo do myślenia, bo jak chcemy być zdrowi skoro hodujemy w sobie takie małe potworności. Wpierw ta wiadomość doprowadziła mnie do białej gorączki, ale potem dotarło do mnie, że to nie ma sensu – po co fundować sobie kolejny atak choroby przez kogoś kto spędził pół dnia przeżywając usunięcie z grupy na facebooku i wieczorem wciąż ział agresją na cały świat.

Reklamy

One thought on “Życie a internety.

  1. Niestety ludzie są odważni, kryjąc się za klawiaturą komputerów. A to łatwy sposób na wyładowanie frustracji. Mnie tam takich osób jest szkoda, bo muszą mieć bardzo nieprzyjemne życie.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s