Imbirowo-pomarańczowe rozgrzanie.

Jakiś czas temu zawędrowałam do Wesołej razem z pewną Katarzyną – plotki, kawa i takie tam ciastko czyli kobiecy standard. Chociaż kawa w Wesołej jest wyśmienita to jednak skusiłyśmy się na napój imbirowo-cytrynowy. Rozgrzewający. Smak mnie osobiście oczarował na całego, lepsze było tylko banoffee, które jadłam w ramach dosładzania życia. Na spokojnie w domu pokombinowałam, pozmieniałam i teraz sama się raczę takim cudem.

Imbirowo-pomarańczowy napój.

imbir-pomarancza

  • 3 cm obranego korzenia imbiru
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1 pomarańcza
  • 3 szklanki wody
  • 1/2 łyżki miodu
  • 1/2 cytryny

1. Korzeń imbiru zetrzeć na tarce o drobnych oczkach i przełożyć do garnka. Zalać 3 szklankami wody i dosypać kurkumę. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez 5-10 minut na średnim ogniu. Odstawić do ostygnięcia.

2. Wycisnąć sok z 1/2 cytryny i pomarańczy. Dodać do ostygniętego naparu i rozmieszać dokładnie z miodem (napój powienien być ciepły, ale nie wrzący – tyle żeby dało się pić bez oparzenia się w język).

3. Całość przesączyć przez sitko do butelki lub zamykanego naczynia. Pić na ciepło i wstrzącać zanim się poleję.

 

Detoks Cukrowy 2017

Cook It Lean napisała już to co powinno być napisane od Matki Założycielki, więc pora na moje skromne trzy grosze. Podsumujmy ostatnią edycję Detoksu organizowaną jako wydarzenie.. tak, dobrze przeczytaliście – decyzja była wspólna. Zanim jednak przedziemy do moich tłumaczeń kilka słów o tym co już za nami!

zknsvqbrspe-markus-spiske.jpg

  • Trzy!

To była moja trzecia edycja w grupie . Pierwszą przeszłam jako uczestnik – spontanicznie. Dzień przed zachciało mi się zmian życia i przypadkiem trafiłam do wydarzenia. Jak to często bywa w moim przypadku: na farcie, bo Detoks okazał się strzałem w dziesiątke jeżeli chodzi o uregulowanie organizmu. Pozbyłam się uzależnienia od słodkiego, zmieniłam przyzwyczajenia na lepsze i zerwałam ze starymi nawykami. Złe one nie były, ale okazały się nie do końca dobre dla mnie. Rok później już pełniłam rolę gospodynia i tak mi już zostało. Dawało mi to dużo satysfakcji, bo mam ogromną wewnętrzną potrzebę pomagania, doradzania i ogólnie bycia potrzebną. Taki urok jak się ma na imię Kasia.

  • Dużo!

Wsparcia. Ta edycja od samego początku była dla Nas (gospodyń) zaskoczeniem. Wasze zaangażowanie przerosło wszystkie oczekiwania, kryzysy na które się przygotowywałyśmy nie nadeszły i ogólnie okazało się że sami sobie świetnie radzicie. Żadne pytanie nie pozostawało bez odpowiedzi, szybko reagowaliście na produkty niezgodne z ‚tabelką’ i co najważniejsze wrzucaliście mnóstwo zdjęć ku inspiracji. Mimo że znajomi pewno mieli dość spamu. Obyło się bez udawanych słodyczy i dogadzania sobie jedzeniem, a hitem były klopsy. Nie siemianka lub frytki jak bywało to wcześniej. Od samego początku kształtowaliście dobre nawyki. Chociaż plan zakładał, że na początku będę groźnym policjantem to udało się ograniczyć moje ‚złe miny’ to minimum :).

  • Jeszcze więcej!

Co mnie dał Detoks? Inspirację i powrót do równowagi po rozchwianym okresie świątecznym. Po raz kolejny utwierdził mnie, że moje ‚furtki’ to zawsze będą najwięksi wrogowie mojego dobrego samopoczucia. Wyzbyć się ich nie umiem, to chociaż je okiełznam. Ostatni dzień Detoksu niestety zbiegł się u mnie z jelitówką, więc można powiedzieć, że zakończyłam z przytupem. Dał mi wiele przemyśleń, o których za chwilę i prywrócił równowagę. Cel spełniony, żyjmy dalej.

ifgve61aano-thomas-gamstaetter

  • Ostatni!

Decyzja, którą nieświadomie podjęłyśmy wspólnie z innymi gospodyniami. Chyba po prostu zbiegły nam się jednocześnie myśli. Radziliście sobie doskonale sami, nasza doskokowa obecność okazała się wystarczająca i to dało mnie do myślenia. Osobiście ja już nie potrzebuję Detoksu w takiej formie jak jest teraz. Nie jest on dla mnie zmianą tak wielką, żeby wpływał na jakość życia. Chociaż przywraca do równowagi to nie różni się wiele od żywienia, które obecnie stosuje i które tą równowagę zachowuje. Natomiast ograniczenie węglowodanów, zrezygnowanie z owoców czy ziemniaków, wydaje się zbyteczne. Jest trochę na siłę już – to z inne produkty powinnam w codziennej diecie ograniczać i ja doskonale wiem jakie. Przeprowadziłyśmy burzę mózgów, chociaż cała ta rozmowa łatwa nie była to w jednym się zgodziłyśmy: dość i każde z nas miała swoje własne powody.

Nie dlatego, że jesteśmy złośliwe i już w Was nie wierzymy. Wręcz przeciwnie! Jesteście silni sami w sobie. Satysfakcja to za mało przy moim dynamicznie zmieniającym się życiu, chociaż piszę to ze smutnym grymasem – to czas z gumy nie jest. A ja go mam coraz mniej i wolę go poświęcić rodzinie, przyjaciołom i pasji. Takie życie.

  • Wszystkie materiały zostają u Kasi na blogu (macie link na początku).
  • Ja też nie mam zamiaru pozbywać się tagów i zakładki Inne. Mam do nich emocjonalny stosunek i sentyment.
  • Wydarzenia będą tworzone na miarę waszych potrzeb w grupie Czystożercy, jedyne co to dawajcie znać Matce Założycielce co do terminu.
  • Organizując wydarzenia poza grupą Czystożercy pamiętajcie o zwykłej grzeczności jaką jest wspomnienie skąd czerpiecie źródła, inspirację i dawkę wiedzy.
  • ‚Rola gospodyń’ zostaje zawieszona. Oznacza to, że dajemy Wam pole do popisu w kwesti wsparcia oraz pilnowania się wzajemnie – przechodzimy na zasłużoną emeryturkę (kokos w dłoń!).

etykieta_detoksu