Siedząc w pracy na nocki okazało się, że internet ma koniec! Ostatnimi czasy przeglądnęłam tyle paleo przepisów, że moja głowa aż dymi od pomysłów. To dobrze. Siedzę w domu porankami i czuję że znów moja kuchnia należy do mnie. Przepis na te gofry przewinął mi się gdzieś w czeluściach amerykańskich stron z przepisami (link). Musiałam je zrobić – trochę po swojemu, ale dalej wiernie przepisowi. Po totalniej porażce z goframi marchewkowymi ryzyko zostało ograniczone do minimum.

Gofry ze słodkiego ziemniaka.

gofry_1

  • 1/2 średniego batata lub 1 mały
  • 2 jajka
  • 1 kopiasta łyżka mąki kokosowej
  • 1/2 łyżki oleju kokosowego + odrobina do nasmarowania gofrownicy
  • Przyprawy od serca: bazylia, kurkuma, sól

1. Słodkiego ziemniaka obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Wrzucić do miski, dodać resztę składników i porządnie wymieszać łyżką. Struktura ciasta powinna być zwarta, więc jeżeli coś się leje dodajcie jeszcze trochę mąki kokosowej.

2. Posmarowaną delikatnie olejem kokosowym gofrownicę rozgrzać. Wyłożyć ‚ciasto’ na środek każdego wafla i zamknąć urządzenie. Smażyć do wyraźnego zbrązowienia.

Te gofry mi konsystencją najbardziej przypominały chrupkie jedzone nad morzem za dzieciaka. Są bardziej wytrawne, ale też dobrze sprawdzą się w wersji słodkiej. Co najważniejsze – ich aromat jest zniewalający. Unosił się w kuchni przez cały dzień.

Reklamy