Nadziewana papryka, inaczej.

Czasami mam tak, że uparcie przyczepi się do mnie pomysł i nie chce zostawić głowy póki go nie zrealizuje. Wtedy rozpoczynam żmudny proces ustalania na ile jestem w stanie go zrealizować, a co mogę zrobić jeszcze żeby był bliżej ideału. Tak też wracając z treningu zapragnęłam nadziać dynią i kabanosem bakłażana. Wszystko miałam, ale plan się zmienił w momencie otworzenia lodówki – ta papryka aż się prosiła! Porcja pojedyncza.

Zapiekana papryka z dynią.

nadziana papryka


  • 1 czerwona papryka
  • 1/4 dyni hokkaido
  • 1 kabanos lub kawałek kiełbasy (chorizo na przykład)
  • 1 pomidor
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 4 oliwki czarne bez pestek
  • Przyprawy: sól, pieprz, oregano

1. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Na patelni rozpuścić olej kokosowy i wrzucić pokrojonego w kostkę pomidora. Dynię obrać i pokroić na plastry, odłożyć dwa resztę pokroić w kostkę i dorzucić do pomidora. Przyprawić, zamieszać i odparować nadmiar płynu. Dorzucić pokrojone w kostkę mięsiwo i smażyć całość jeszcze przez ok. 2 minuty.

2. Wyciąć delikatnie z papryki gniazdo nasienne. Do wnętrza wrzucić oliwki i farsz z patelni. Mocno upchać. Zapiekać przez około 20 minut, przydaje się małe naczynie żaroodporne. Na patelni podsmażyć na oleju kokosowym odłożone dwa plastry dyni do zrumienienia. Gotowe!

nadziana papryka1nadzianapapryka3


Reklamy

Tydzień na talerzu IV

Niedziela. Wyruszamy dziś wieczorem w poszukiwaniu przygody. Wyzwanie dla mnie, wyzwanie dla M. i świetna zabawa dla F. Zamiast pakować się intensywnie w weekend to przeżywam go aktywnie. Wczoraj trening, grill u rodziców i na koniec rolki. Czasu mi brakło.

1. Grillowanie z mamą zawsze wygląda tak samo i ma to swój urok. Zaczynamy przygotowania i kończymy 1,5 godziny później niż planowałyśmy. Ja marudzę, że jestem głodna i zagryzam owocami. Mama krząta się po kuchni robiąc dziesięć rzeczy na raz. Siostra zamyka się w pokoju, F. ogląda bajki. Tata w tym czasie stara się zapanować nad chaosem. M. natomiast okupuje kanapę w bliżej nie określonym celu, ale ma w tym cel: nie wchodzić nikomu pod nogi.

*Szaszłyk z indyka, cukinii i boczku. Pałka z kurczaka owinięta boczkiem + nadziewane pieczarki, bakłażan i pomidorki prosto z krzaczka.

2. Posiłki

*Mnie też omlety czasami nie wychodzą i wciąż wyglądają uroczo.

*Bananowa siemianka.

*Omlet marchewkowy po liftingu, bo z batatem. Kiedy myślę, że już nie da się lepiej pojawia się coś takiego i nie ma sobie równych.

*Roladka indycza z boczkiem z wczorajszego grilla.

sniadanie mistrzów

*Śniadanie mistrzów. Sos musztardowy: dijon + sok z cytryny + olej z awokado.

*Perfekcyjne jajko!

3. Postanowiłam w tym tygodniu zaryzykować i wyjść trochę poza strefę komfortu z jedzeniem. Chciałam od dawna spróbować ‚chleba ratującego życie’ czyli innym słowem takiego z ziaren. Zrobienie go jednak w moim odczuciu jest lekko nie opłacalne, więc kiedy w pobliskiej restauracji znalazł się w menu musiałam spróbować. Co z tego wyszło? Kanapka wegańska z kurczakiem! Smaczne i chociaż nie wygląda to sycące. Spróbowałam raz – starczy na razie.

*Dodatkowo resztki gulaszu z mojej paleo-żony: wolnowara.

4. Inne

*Owocowo. Melon z wiórkami kokosowymi i karobem.

Zmieniłam telefon. Na chwilę zniknęłam prawie z Insta – oficjalna aplikacja niszczyła zdjęcia. Na szczęście mam młodszą siostrę i sprzedała mi inną. Lepszą. Wracam!

*Siostra! :) 

Wiosenna wątróbka.

A na wszelkie pogody i niepogody duszy mej – wątróbka. Szybko się robi, nie przysparza zawodów i zawsze, ale to zawsze smakuje. Trochę to dziwne biorąc pod uwagę jak bardzo kiedyś jej nie lubiłam. Minęło mi.

Wątróbka wiosenna

wątróbka


  • 0,5 kg wątróbki z indyka
  • 1/2 brokuła
  • 2-3 cebule dymki razem z zieleniną
  • 1 łyżeczka curry
  • Przyprawy: sól, pieprz, bazylia
  • tłuszcz do smażenia

1. Wątróbkę opłukać, zdjąć błonki i pokroić delikatnie na mniejsze kawałki. Cebulę dymkę poszatkować dowolnie, zieleninę pokroić i odłożyć na bok razem z różyczkami brokuła.

2. Na rozgrzanym na patelni tłuszczu zeszklić cebulę i dodać wątróbkę. Doprawić przyprawami oraz curry i obsmażyć z każdej strony (zajmuje to kilka minut). Dodać brokuła, podlać 1 łyżką wody i dusić pod przykryciem przez 15 minut. Po tym czasie dorzucić poszatkowaną zieleninę, przykryć pokrywą i trzymać na średnim grzaniu przez około 5 minut.


To mój obiad do pracy więc nie wylądował na talerzu tylko bezpośrednio w pudełku. Nie obserwowałam sąsiednich okien, ale myślę że widok mnie na balkonie w piżamie robiącej zdjęcia pudełku z jedzeniem mógł być tym co poprawiło kilku sąsiadom krakowskie bure dni. Rześkie, ale wciąż bure dni.