Imbirowo-pomarańczowe rozgrzanie.

Jakiś czas temu zawędrowałam do Wesołej razem z pewną Katarzyną – plotki, kawa i takie tam ciastko czyli kobiecy standard. Chociaż kawa w Wesołej jest wyśmienita to jednak skusiłyśmy się na napój imbirowo-cytrynowy. Rozgrzewający. Smak mnie osobiście oczarował na całego, lepsze było tylko banoffee, które jadłam w ramach dosładzania życia. Na spokojnie w domu pokombinowałam, pozmieniałam i teraz sama się raczę takim cudem.

Imbirowo-pomarańczowy napój.

imbir-pomarancza

  • 3 cm obranego korzenia imbiru
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1 pomarańcza
  • 3 szklanki wody
  • 1/2 łyżki miodu
  • 1/2 cytryny

1. Korzeń imbiru zetrzeć na tarce o drobnych oczkach i przełożyć do garnka. Zalać 3 szklankami wody i dosypać kurkumę. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez 5-10 minut na średnim ogniu. Odstawić do ostygnięcia.

2. Wycisnąć sok z 1/2 cytryny i pomarańczy. Dodać do ostygniętego naparu i rozmieszać dokładnie z miodem (napój powienien być ciepły, ale nie wrzący – tyle żeby dało się pić bez oparzenia się w język).

3. Całość przesączyć przez sitko do butelki lub zamykanego naczynia. Pić na ciepło i wstrzącać zanim się poleję.

 

Makowiec migdałowy.

Totalna imporowizacja z kategorii: co my tu mamy. Jeszcze nigdy nie piekłam sama makowca więc było to podwójne wyzwanie.

Makowiec migdałowymakowiec_1

  • 1,5 szklanki maku mielonego
  • 2 łyżki mąki migdałowej
  • 0,5 łyżki mąki kasztanowej
  • 3 jajka
  • 1 łyżka oleju kokoswego
  • 1 łyżka miodu 
  • garść suszonych daktyli
  • garść orzechów włoskich

1. Mak oraz pokrojone daktyle namoczyć przez 30 minut – odlać nadmiar wody. Białka ubić na pianę ze szczyptą soli.

2. Żółtka dokładnie rozmieszać, rozpuścić olej kokosowy z miodem. Dodać namoczony mak z daktylami, mąki oraz olej kokosowy z miodem. Mieszać do połączenia składników i dorzucić orzechy włoskie. Delikatnie wmieszać ubite białka i przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia foremki.

3. Piec w 200 stopniach przez 20 – 25 minut. Po upieczeniu odstawić do całkowitego wystygnięcia (nie wyjmować z formy!) i zamknąć w lodówce na min. 30 minut.

Obiecałam M. że ciasto będzie wilgotne i udało mi się nawet bardziej niż chciałam. Stąd to odstawienie do lodówki, dzięki temu makowiec nie rozpada się po pokrojeniu. Wyciągnijcie go z foremki dopiero po schłodeczniu. Polecam polać go lukrem kokosowym, wtedy to będzie hit na stole! Gwarantuje.

ps. moja kochana babcia, która nie lubi miodu – nie wyczuła go w tym cieście i jadła ze smakiem <3

Gofry kasztanowo-kokosowe

Wróciłam! Miałam detoks internetowy – przymusowy. Komputer padł, ale już jest stabilnie.  Oczywiście, że świętowałam powrót do rzeczywistośći i to na swój sposób: gofery! Przepis jest standardowo – jednoporcjowy, więc wychodzą dwa i pół zgrabnego gofra.

Gofry kasztanowo-kokosowe

gofry_2

  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki kasztanowej
  • 1 łyżka mąki kokosowej
  • 4 łyżki mleka kokosowego
  • 1 łyżeczka miodu
  • 2 łyżki oleju kokosowego

1. Białak ubić ze szczyptą soli i odstawić gdzieś na bok. Olej kokosowy rozpuścić z miodem w małym garnuszku. Żółtka wymieszać dokładnie z mlekiem kokosowym i przestudzonym olejem z miodem. Do miski dodać mąkę i połączyć dokładnie składniki.

2. Rozgrzać gofrownicę i nasmarować olejem kokosowym. Wmieszać delikatnie ubite białka w masę gofrową (w razie gdyby ciasto było zbyt gęstę dodać łyżkę mleka kokosowego). Nakładać porcję do gofrownicy i smażyć do podrumienienia. Podawać z tym co tygryski lubią najbardziej np. dżem 100%, bita kokosowa śmietana, wiórki kokosowe.

Właśnie zorientowałam się, że to mój pierwszy post w grudniu! A święta coraz bliżej. Miałam w planach zrobić Wam makowca, ale się nie wyrobiłam. Nowa praca, nowe komputery i wyzwania dnia codziennego – będzie po świętach, zrobicie na Sylwestra, co? :)