Tydzień na talerzu IV

Niedziela. Wyruszamy dziś wieczorem w poszukiwaniu przygody. Wyzwanie dla mnie, wyzwanie dla M. i świetna zabawa dla F. Zamiast pakować się intensywnie w weekend to przeżywam go aktywnie. Wczoraj trening, grill u rodziców i na koniec rolki. Czasu mi brakło.

1. Grillowanie z mamą zawsze wygląda tak samo i ma to swój urok. Zaczynamy przygotowania i kończymy 1,5 godziny później niż planowałyśmy. Ja marudzę, że jestem głodna i zagryzam owocami. Mama krząta się po kuchni robiąc dziesięć rzeczy na raz. Siostra zamyka się w pokoju, F. ogląda bajki. Tata w tym czasie stara się zapanować nad chaosem. M. natomiast okupuje kanapę w bliżej nie określonym celu, ale ma w tym cel: nie wchodzić nikomu pod nogi.

*Szaszłyk z indyka, cukinii i boczku. Pałka z kurczaka owinięta boczkiem + nadziewane pieczarki, bakłażan i pomidorki prosto z krzaczka.

2. Posiłki

*Mnie też omlety czasami nie wychodzą i wciąż wyglądają uroczo.

*Bananowa siemianka.

*Omlet marchewkowy po liftingu, bo z batatem. Kiedy myślę, że już nie da się lepiej pojawia się coś takiego i nie ma sobie równych.

*Roladka indycza z boczkiem z wczorajszego grilla.

sniadanie mistrzów

*Śniadanie mistrzów. Sos musztardowy: dijon + sok z cytryny + olej z awokado.

*Perfekcyjne jajko!

3. Postanowiłam w tym tygodniu zaryzykować i wyjść trochę poza strefę komfortu z jedzeniem. Chciałam od dawna spróbować ‚chleba ratującego życie’ czyli innym słowem takiego z ziaren. Zrobienie go jednak w moim odczuciu jest lekko nie opłacalne, więc kiedy w pobliskiej restauracji znalazł się w menu musiałam spróbować. Co z tego wyszło? Kanapka wegańska z kurczakiem! Smaczne i chociaż nie wygląda to sycące. Spróbowałam raz – starczy na razie.

*Dodatkowo resztki gulaszu z mojej paleo-żony: wolnowara.

4. Inne

*Owocowo. Melon z wiórkami kokosowymi i karobem.

Zmieniłam telefon. Na chwilę zniknęłam prawie z Insta – oficjalna aplikacja niszczyła zdjęcia. Na szczęście mam młodszą siostrę i sprzedała mi inną. Lepszą. Wracam!

*Siostra! :) 

Mrożone różowe.

Banan się na mnie ostatnio obraził. Chociaż może lepiej powiedzieć, że zjadłam żółtego kolegę który chyba jeszcze nie był tak dojrzały jak mi się wydawało. Nie zmienia to jednak tego, że zachciało mi się zimnego. Wcześniej w takiej chwili ratował mnie właśnie pokrojony banan zamrożony w zamrażarce na lodowe krążki. Teraz kombinowałam.

Lody owocowe z mleczkiem kokosowym

lody


  • 2 morele
  • 5 małych śliwek
  • garść malin
  • 100 ml mleczka kokosowego
  • opcjonalnie: słód (miód, ksylitol)

1. Owoce umyć. Morele i śliwki pokroić na mniejsze kawałki, przełożyć z malinami do misy blender i zmielić dokładnie na mus. Dolać mleczko i słód jeżeli używamy – dokładnie wymieszać. Przełożyć do naczynia, w którym można mrozić i nie będzie problemu z używaniem w nim blendera.

2. Masę umieścić w zamrażarce, wyciągać co 30 minut i dokładnie napowietrzać blenderem (mielić po prostu). Po około 3-4 godzinach powinny być gotowe do jedzenia.


Paleo zdecydowanie uczy cierpliwości, nie ma łatwych rozwiązań. Jak mam ochotę na lody i robię je sama to wiem że muszę uśpić „głoda” na kilka godzin, aż to co sobie umyśliłam będzie gotowe. Wszystko jednak wynagradza to uczucie jedzenia bez konsekwencji. Bez głupich wyrzutów sumienia, że nie zdrowe i będzie mi po tym źle. Do tego przecież zrobiłam to sama, duma rozpiera nawet jeżeli to danie typu: wrzuć i zmiel.

Paleo ice cream 🍨 #paleo #paleosweets #icecream #paleolove #sunday #foodie #fruity #foodstagram

A post shared by Katarzyna (@emkreacja) on

Akcja lodowa 2015

Jem ze słoika!

Nie wiem czemu wcześniej się przed tym wzbraniałam. Słoik nie kojarzył mi się z naczyniem, raczej z przechowywaniem. Widuję przepisy, które polegają na czyszczeniu słoika w sposób ekologiczny: przygotować deser/śniadanie (jaglankę, mus, budyń, sernik) w słoiku po dżemie/maśle orzechowym i delektować się. Wprawdzie mój słoik to nie ta opcja. Po przyjściu z Kleparza jedyną słuszną decyzją wydawało się przesypanie malin do szkła, oczywiście po umyciu ich. A potem to już samo poszło.

Mus malinowo-brzoskwiniowy z chia

mus z malin i brzoskwini


  • 1/2 słoika malin 
  • 1 średnia brzoskwinia
  • 1 łyżka chia
  • opcjonalnie: miód

Blenderem zmielić maliny na gładki mus, dodać brzoskwinie (ja nie obierałam, tylko umyłam). Wmieszać dokładnie chia i schłodzić w lodówce minimum 4 godziny. Jeżeli używacie miodu dodać go w trakcie blendowania.

mus


Pochłonęłam z wielką radością w niedzielny poranek. Towarzyszyła mi dobra kawa oraz białowłosy. Dla swojej tylko uciechy wkroiłam sobie jeszcze do środka trzy śliwki, ale dodatki tutaj nie grają roli. Baza jest jedna.