Naleśniki bezglutenowe (paleo)

Ciężki dzień, ciężki czas. Odnajduję spokój w kuchni, gotując. Naleśniki wreszcie mi wyszły takie jak je pamiętam: giętkie i nawet pachną podobnie.

Kocię moje piękne połknęło ‚coś’ i ostatnie dwa dni spędziliśmy u weterynarza. Niestety nie udało się uniknąć operacji, ale ‚cosia’ już nie ma, a Gamiszon ma się podobno dobrze. Emocjonalna huśtawka.

Naleśniki bezglutenowe (paleo)

naleśniki

  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki kokosowej
  • 1 łyżka mąki kasztanowej
  • 1/2 szklanki wody (gazowanej)
  • Przyprawy: sól, pieprz (według uznania)
  • łyżeczka oleju kokosowego (roztopionego)

Jajka wbić do miski, dodać olej kokosowy i wymieszać. Przesiać mąki i wsypać do masy jajecznej razem z przyprawami. Dolewać powoli wody aż konsystencja będzie lejąca (ciasto powinno być rzadsze niż na ‚normalne’ naleśniki). Można masę wymieszać blenderem, żeby nie było grudek – tak dla pewności.

Rozgrzać patelnię i nasmarować cienką warstwą oleju kokosowego. Patelnia musi być porządnie rozgrzana inaczej pierwszy naleśnik się rozwali. Wylewać ciasto na środek i delikatnymi ruchami patelnią rozprowadzać na całości. Gdy boki zaczną odchodzić, przerzucić delikatnie na drugą stronę.

*Z podanej ilości wyszły mi 4 naleśniki, w sam raz na obiad dla jednej mnie.

Farsz szpinakowy

  • garść szpinaku
  • pół szklanki passaty
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1/2 łyżeczki oleju kokosowego
  • Przyprawy: według uznania (u mnie suszone pomidory z czosnkiem niedźwiedzim i czarnuszką)

W rondelku rozpuścić olej kokosowy i podsmażyć szpinak. Dodać resztę składników i gotować aż farsz się zredukuje i nie będzie płynu na dnie garnka.

nalesniki_z_farszem

Reklamy

Kalafiorowo-pomidorowe puree

Wizyta u dentysty równa się za każdym razem jedzeniem papki na obiad. To co powstało tym razem to raczej dodatek do obiadu niż pełen posiłek, ale zjeść coś musiałam.

Kalafiorowo-pomidorowe pureepuree z kalafiora


  • 1/2 kalafiora 
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki passaty pomidorowej 
  • 1/2 łyżeczki smalcu
  • 1/2 łyżeczki musztardy dijon
  • Przyprawy: pieprz, sól, bazylia

1. Jajko ugotować na miękko.

2. W małym garnku zagotować passatę pomidorową. Dodać sól, pieprz i bazylię. Gotować jeszcze przez około 2 minuty.

3. Kalafiora zmielić blenderem na papkę, dodać do garnuszka z passatą. Dołożyć jajko i zmielić wszystko razem blenderem. Gotować przez około 3 minuty.

4. Zdjąć z grzania. Wmieszać musztardę oraz smalec. Puree podawać posypane sezamem lub/i chia.


Nie miałam w planach, żeby to było takie dobre. Miało być tylko zjadliwe i treściwe chociaż trochę. Namiastka obiadu. I tak więcej w siebie nie dam rady wcisnąć – tak to już jest. Dentysta równa się papka i brak apetytu.

Tuńczyk w marchewce

Natchniona zdjęciami spaghetti warzywnego – improwizowałam.

Tuńczyk w marchewce

SONY DSC


  • 1 duża marchewka
  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 pieczarki
  • Pół szklanki passaty
  • Przyprawy: sól, pieprz i rozmaryn suszony
  • Bazylia do woli
  • Tłuszcz do smażenia (mam jeszcze trochę gęsiego)

1. Z 2/3 marchewki zrobić makaron obieraczką lub spiromatem. Wrzucić na gotującą się osoloną wodę na 3-4 minuty. Przelać zimną wodą i odłożyć na bok na talerzu.

2. Pieczarki obrać i pokroić w kostkę. Podsmażyć na dobrze rozgrzanej patelnii z odrobiną tłuszczu. Gdy pieczarki lekko ściemnieją dodać startą na małych oczkach 1/3 marchewki. Po około 2 minutach dodać passatę, przyprawić i gotować do zgęstnienia.

3. Świeże listki bazylii poszatkować. Na patelnię dodać tuńczyka, wymieszać dokładnie i podgrzać razem z sosem. Dorzucić bazylię. Wyłożyć na makaron marchewkowy.


A na śniadanie szef kuchni poleca: surówka z marchewki z tahini i suszonymi pomidorami. Odkryłam nowy wymiar nieba.