Na szybko – pieczarki nadziane makrelą.

No prawie, znów od niechcenia coś powstało. Paleo obiad dla jarosza! Otworzyłam telewizor potocznie zwany lodówką i wyciągnęłam co popadło. Wyszło mi takie cudo nad cuda.

Pieczarki z makrelą na zielono.

pieczarky1


  • 1/2 makreli wędzonej
  • 1/2 główki brokuła
  • 2 duże pieczarki
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • Przyprawy: sól
  • olej kokosowy do nasmarowania pieczarek

Brokuła ugotować na parze do miękkości, zajmuje to około 15 minut.

Makrele oraz brokuła wrzucić do kielicha blendera. Zmielić z łyżeczką musztardy dijon i solą na gładką masę.

Rozgrzać piekarnik do 200 stopni na termoobiegu. Pieczarki obrać, pozbawić nóżek i nasmarować olejem. Nafaszerować masą z ryby i zieleniny. Wstawić do piekarnika na około 20 minut zmniejszając grzanie do 180 stopni. Na ostatnie 5 minut zmienić grzanie na górnego grill’a.

pieczarky 2


Et voila! Obiad prawie, że wegetariański – takie niesamowitości powstają gdy z góry wiadomo, że będę potrzebować tylko jednej porcji. W piątek jadę w siną dal, sama jeszcze nie wiem gdzie i nie wiem co będę robić.

Tuńczyk w marchewce

Natchniona zdjęciami spaghetti warzywnego – improwizowałam.

Tuńczyk w marchewce

SONY DSC


  • 1 duża marchewka
  • 1 puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 pieczarki
  • Pół szklanki passaty
  • Przyprawy: sól, pieprz i rozmaryn suszony
  • Bazylia do woli
  • Tłuszcz do smażenia (mam jeszcze trochę gęsiego)

1. Z 2/3 marchewki zrobić makaron obieraczką lub spiromatem. Wrzucić na gotującą się osoloną wodę na 3-4 minuty. Przelać zimną wodą i odłożyć na bok na talerzu.

2. Pieczarki obrać i pokroić w kostkę. Podsmażyć na dobrze rozgrzanej patelnii z odrobiną tłuszczu. Gdy pieczarki lekko ściemnieją dodać startą na małych oczkach 1/3 marchewki. Po około 2 minutach dodać passatę, przyprawić i gotować do zgęstnienia.

3. Świeże listki bazylii poszatkować. Na patelnię dodać tuńczyka, wymieszać dokładnie i podgrzać razem z sosem. Dorzucić bazylię. Wyłożyć na makaron marchewkowy.


A na śniadanie szef kuchni poleca: surówka z marchewki z tahini i suszonymi pomidorami. Odkryłam nowy wymiar nieba.

Stek z tuńczyka.

Kolejny weekend, który nie poszedł tak jak powinien. Awaryjna sytuacja wymusiła na mnie zakupy w sklepie z robalem w kropki. W takich chwilach szaleję – skoro muszę, to niech chociaż kupię coś czego normalnie bym sobie odmówiła. Fakt, po sobotniej rozmowie na temat jakości ryb stałam z tym stekiem w ręce dobre 15 minut, no ale jednak zachcianka wygrała.

Stek z tuńczyka na sałatce

tuńczyk na sałatace


  • Stek z tuńczyka (mój miał ok. 180 g więc porcja raczej mała)
  • Mix sałat (do woli, ja dałam ½ opakowania)
  • 1/2 dużego awokado lub 1 małe
  • Pomidor
  • Jajko
  • Ser kozi (odrobinę, tylko do smaku)
  • ½ czerwonej cebuli
  • Oliwa z oliwek, masło klarowane
  • Przyprawy: sól, pieprz

1. Tuńczyka delikatnie oprószyć solą i pieprzem, odstawić do lodówki na ok. 15 minut.

2. W tym czasie przygotować sałatkę. Jajko ugotować na pół twardo i przekroić na pół. Pomidora, cebulę i awokado pokroić w kostkę. Warzywa przyprawić i polać oliwą, wymieszać i odstawić aby się przegryzło.

3. Na dobrze rozgrzanej patelni rozpuścić odrobinę masła klarowanego. Rozprowadzić ręcznikiem papierowym na całości i wyłożyć tuńczyka. Smażyć z obu stron ok. 4 minuty. Po usmażeniu odłożyć z patelni na bok aby odpoczął na ok. 3-5 minut.

4. Sałatkę przemieszać jeszcze raz, położyć jajko przekrojone na pół i obsypać serem kozim. Wyłożyć na wierz rybę i się delektować przyjemnością dnia niedzielnego.

tuńczyk na sałatce 2


Jajka i wędliny wprawdzie zdobyłam ze stałego źródła, ale z mięsa i warzyw musiałam w sobotę zrezygnować. Multitasking to jedno, ale spacer z kilkoma siatami i F. na trening to dla mnie jednak wciąż wyzwanie. Poprzestałam na rzeczach niezbędnych. Salami zdobyłam za to fenomenalne w Che Bonta. Pójdę z torbami, ale jak to powiedziała przyjaciółka: rzuciłam palenie, na coś muszę wydawać te oszczędzone miliony.