Bakłażan zapiekany z pak choi.

Lidl rzucił promocją! Na Pak Choi czyli swojsko kapustę chińską. Wpierw jak przystało na prawdziwego maniaka musiałam dowiedzieć się co w trawie piszczy. Tak właśnie dowiedziałam się, że ta zielona mała główka ma całkiem sporo przydatnych w życiu właściwości. Przede wszystkim jednak to co dla mnie najważniejsze: potężne działanie przeciwzapalne. Tak, właśnie: potężne! Tak piszą w internetach: muszą mieć rację :).

Pak choi nie tylko posiada korzystne fitoskładniki, które pomagają walczyć z przewlekłymi stanami zapalnymi, ale zawiera również dodatkowe składniki odżywcze, które jeszcze wzmacniają działanie przeciwzapalne. Pierwszy to tłuszcz omega-3, którego pak choi jest dobrym źródłem, a drugi stanowi kwas alfa-linolenowy, co dodatkowo przyczynia się do walki z przewlekłymi stanami zapalnymi.

Przewlekłe stany zapalne są powiązane z chorobami autoimmunologicznymi i przyspieszaniem innych problemów, od stwardnienia rozsianego i choroby serca, do powikłań, astmy i raka.

Bakłażan zapiekany z pak choi.

Bakłażan zapiekany

  • 1 bakłażan
  • 4-5 łyżek ugotowanej czerwonej soczewicy
  • 1 łyżeczka musztardy dijon
  • 1 główka pak choi
  • 1 batat
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • Przyprawy: pieprz, sól

1. Bakłażana przekroić na połowy i wyżłobić łyżką środek. Odłożyć go na bok. Posolić i odłożyć na 15 minut na bok. Po upływie tego czasu obmyć, natłuścić olejem kokosowym (1/2 łyżki) i wstawić do nagrzanego do 180 stopni pieca na 15 minut.

2. Batata owinąć mokrym ręcznikiem papierowym i wstawić do mikrofalówki na 8 minut (tak, to szybki sposób na ugotowanie słodkiego ziemniaka – można zrobić to tradycyjnie ale zajmuje to więcej czasu). Pokroić w małą kostkę wyżłobione środki bakłażana, a kapistę pak choi poszatkować na paski (obojętnego rozmiaru). Na patelni rozgrzać olej kokosowy i podsmażyć kapustę z bakłażanem. Doprawić do smaku.

3. Bakłażana po wyjęciu z piekarnika nafaszerować: na 2 łyżkach soczewicy rozsmarować musztardę dijon i nałożyć pak choi z patelni. Batata przekroić na ćwiartki i ułożyć obok bakłażana w naczyniu żaroodpornym. Wstawić na 15-20 minut do pieca (dalej 180 stopni) – 5 minut przed końcem pieczenia można posypać startym serem.

 

Ps. Wiedziałam, że o czymś zapomniałam! Strączki, nieszczęsne. Dla tych, którzy widzą w nich demona i postanowią mi za chwilę wypomnieć, że przecież demonizuję tak strasznie arachidy i fasolę przypominam jaka jest różnica: rośliny strączkowe – paleosmak.

Miłego dnia! Więcej uśmiechu i korzystania ze słońca, mniej czepiania się.

Jajeczne babki.

Czasami zdarza się, że trzeba wstać jeszcze wcześniej. Kto mnie zna ten wie, że w moim przypadku oznacza to dosłownie środek nocy. Ja rozpoczynam dzień ok. 5:30 – każdy dzień. Nie chcąc tłuc się naczyniami przed 5:00 postanowiłam wykorzystać znany każdemu porannemu leniuchowi patent i zrobić śniadanie wieczorem już. Przepis miał się nie pojawić na blogu ponieważ pierwsze (wieczorne) zdjęcia okazały się porażką, taką totalną. Rano jednak dałam drugą szansę sobie i aparatowi – wyszło na tyle, że mogę to pokazać.

Jajeczne babki

babeczki jajeczne

  • 2 jajka 
  • 1 marchewka
  • 1/2 papryki (żółtej, czerwonej lub zielonej)
  • 6 czarnych oliwek
  • łyżeczka oleju kokosowego (rozpuszczonego)
  • łyżka wiórków kokosowych
  • Przyprawy: sól, pieprz ziołowy + ulubione :)

1. Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Foremki na babeczki (muffinki) natrzeć olejem kokosowy lub jeżeli mamy silikonowe to po prostu przygotować sobie z boku.

2. Obraną marchewkę, oliwki oraz paprykę pokroić w drobną kostkę i przełożyć do miski. Wbić jajka, dodać resztę składników i dokładnie wymieszać. Napełnić wcześniej przygotowane foremki do około 3/4 wysokości (babeczki urosną trochę). Wstawić do piekarnika, zmniejszyć grzanie do 180 stopni i zapiekać z funkcją górnego grilla przez 15 minut.


Rano do babeczek dorzuciłam tylko drugą połowę papryki wysmarowaną hummusem w środku i śniadanie gotowe (poniżej zdjęcie z wpychającą się wszędzie ‚gwiazdą’). Można było wyruszyć w drogę na FitWeekend w Kielcach. Kibicować!

ps. mam snapa, wprawdzie nie ogarniam go jeszcze – ale oddałam się w ręce kolejnej technologicznej nowinki: em.kreacja.

Instagram mnie podsumował!

Tak właśnie, kończy się rok 2015. Czas podsumowań, rozważań i postanowień na przyszły. Tak się złożyło, że sama postanowiłam podsumować się i wyszło to tak:

emkreacja_fullJednak nie wszyscy przecież macie Instagram, więc w sumie postanowiłam napisać co cieszyło się największym ‚powodzeniem’.

1. Jajka jak widać rządziły zdecydowanie. Przepis podstawowy na omleta: klik! Nie są one jednak na talerzach same, puste w środku też nigdy nie były. Zawsze dodaję do jajek warzywa, na pierwszym zdjęciu jest to pomidor i duszone na patelni tzw. co znajdę w lodówce. Ciekawostką natomiast może być 5 zdjęcie (poniżej) – puree z dyni z wiórkami kokosowymi! Upieczona dynia zmiksowana na gładko i wiórki koko, a to wszystko posypane nasionami chia – zdecydowanie było smaczne.

2. Kromka w 5 minut, odkrycie które zdominowało mnie w pewnym momencie. Przepis: klik! Posmarowana jest pastą z czarnych oliwek, którą odkryłam swego czasu w pewnym dyskoncie, a dostępna jest w tygodniu hiszpańskim. Warzywa natomiast są w tym wypadku polane jednym z większych odkryć: tahini! Uwaga, uzależnia.

3. Ryby. Wędzona makrela, którą mogłabym jeść bez opamiętania i ratunkowy łosoś wędzony na zimno. Oczywiście wszystko z warzywami. Czemu ratunkowy? Czasami i ja nie mam czasu ugotować obiadu. Krążki bakłażana są po prostu podsmażone na oleju kokosowym – takie lubię najbardziej.

4. Ostatnie zdjęcie to natomiast omlet marchewkowy – byłoby dziwnie gdyby zabrakło go w tym zestawieniu, ponieważ jest to moje ulubione śniadanie. Zawsze staram się jeść go jednak inaczej, no i nie ograniczam się do samego omleta. Zdarzało się, że był typowo na słodko z dżemem ale też nie pogardę wersją z boczkiem. Przepis: klik!

To by było na tyle jeżeli chodzi o instagram. Jakie ja mam przemyślenia? Przeglądając teraz dokładnie profil mogę powiedzieć z ręką na sercu: jak ja ładnie jem! Warzyw nigdy nie brakuje na moim talerzu, rozsmakowałam się w mięsach i zdecydowanie uzależniłam od marchewki. Ciężko wybrać to co lubię najbardziej, ale jeżeli już bym miała to mam swoje top 3.

Siemianka – klik!

Żeberka z wolnowaru – klik!

Urodzinowe brownie ze śliwkami – klik!

Wszystkie przepisy: Przepiśnik