Gulasz wołowy z wolnowaru.

Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie wołowina. Przypominając sobie stare przepisy pomyślałam o gulaszu – jednak nie chciałam żeby było zbyt prosto. Tyle razy już robiłam go w klasyczny sposób, po prostu chciałam tym razem przekombinować. Tak narodził się pomysł wsadzenia woła do wolnowaru. Pierwsze sygnały jednak nie były optymistyczne, nie znalazłam dobrych relacji z tego eksperymentu. To ktoś pisał, że mięso twarde jakieś takie, żyłowate – trudne w obróbce w ten sposób. Nie zraziłam się, a pomoc przyszła nieoczekiwanie z facebook’a. Obserwujecie bacznie mam nadzieję mój profil i widzieliście ostatnio udostępniony przeze mnie film? Spróbowałam! Po swojemu, oczywiście.

Gulasz wołowy na czerwono (wolnowar)

gulasz_wolowy_2.jpg

  • 0,5 kg mięsa wołowego 
  • 1/3 szklanki coconut aminos (oryginalnie był sos sojowy, nie używam)
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • 1 średni batat
  • 2 marchewki
  • 1 czerwona papryka
  • Przyprawy: bazylia, kurkuma, pieprz ziołowy, sól

1. Nagrzać wolnowar. Mięso pokroić w paski o grubości około 1-2 cm. Do misy wlać coconut aminos oraz dodać 3 łyżki oleju kokosowego. Doprawić (nie dodawać jeszcze soli) i  wrzucić mięso, dokładnie wymieszać i gotować przez 3 godziny na poziomie low.

2. Batata i marchewki pokroić w kostkę, natomiast paprykę w paski. Dodać do mięsa, przemieszać i zostawić na godzinę (poziom low). Po upływie tego czasu doprawić solą, podkręcić na high i gotować jeszcze przez 15 – 30 minut.

gulasz_wolowy_1

Et voila! Nieskromnie powiem, że to chyba najlepsze mięso jakie wyszło w ostatnim czasie spod mojej ręki. Krucha wołowina z lekko chrupiącą marchewką i idealnym batatem – więcej takich inspiracji, proszę!

 

em.Bolognese

Każda gospodyni domowa ma swój sposób na ten prawie już legendarny sos pomidorowy, który przysposobił cały świat prosto z Włoch. Sama do swojej metody dochodziłam bardzo długo. Zaczęło się, o zgrozo, od sosów w torebce aż nadszedł ten moment kiedy dotarło do mnie: po co się truć! I tak, wpierw jako sos do makaronów, teraz służy do wszystkiego.

Zanim przejdę jednak do przepisu przedstawię Wam kilka opcji z czym można zjeść taki sos:

  • Warzywne makarony (zrobione za pomocą obieraczki lub tarki spiralnej) – opcja 100% paleo:
    • makaron z cukinii – na surowo, nie wymaga gotowania.
    • makaron z marchewki, rzepy lub pietruszki – zagotować wodę z solą w garnuszku, wrzucić pokrojone warzywa, zdjąć garnek z grzania i odcedzić po 3 minutach.
  • Warzywa – jedzenie tego sosu z makaronem lub czymś co go przypomina to w pewnym sensie tradycja, można go jednak przecież zjeść po prostu z batatem zrobionym na parze, ugotowanymi młodymi ziemniakami (z koperkiem, oczywiście!) lub po prostu z pokrojoną obok cukinią. Nie zamykajmy się w schematach tylko dlatego że istnieją.
  • Placuszki – a jak! Na przykład z takim oto plackiem z batata
  • Kasze bg – opcja samuraj – quinoa, namoczona kasza jaglana, delikatny ryż basmati czy wreszcie gryczana niepalona. Jest dużo opcji – tylko trzeba pamiętać o ilości. Niech nie będą stanowiły większości na talerzu, tylko dodatek do całości.
  • *Makarony bezglutenowe (z kasz i produktów bg, nie chemicznie odglutenione) – opcja samuraj – chociaż sama jem bardzo rzadko (to produkty przetworzone) to nie ma się co oszukiwać, istnieją. Najlepszy w mojej opinii jest ten zrobiony z batatów, ale jego cena powala na kolana.

em.Bolognese

em_blognese

 

  • 1 marchewka
  • 4 średnie pomidory (poza sezonem 250g passaty)
  • 400g mięsa mielonego wołowego
  • 3 małe ząbki czosnki
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • Przyprawy: sól, pieprz ziołowy, bazylia, suszone pomidory z czosnkiem niedźwiedzim

1. Łyżkę oleju kokosowego rozgrzać w rondelku i podsmażyć na niej obrane ząbki czosnku. Kiedy zbrązowieją z każdej strony dodać startą na dużych oczkach marchewkę i zamieszać dokładnie. Doprawić solą, pieprzem oraz pomidorami suszonymi. Poddusić pod przykryciem przez około 5 minut. Dodać obrane i pokrojone w drobną kostkę pomidory (lub passatę). Całość gotować przez około 20 minut i zmiksować blenderem, sos powinien być płynny więc jeżeli za dużo go odparuje dolewać wody. Po tym czasie doprawić bazylią, zmniejszyć grzanie do minimum i gotować jeszcze do 10 minut.

 

2. Mięso mielone obsmażyć osobno na patelni na drugiej łyżce oleju kokosowego. Doprawić pod koniec smażenia (solą i pieprzem). Odparować soki, które puściło i dodać gotowy sos pomidorowy. Wymieszać całość i podgrzewać razem przez 3 minuty.

solo_bologneseem_blogonese_2

 

 

Odpalam piekarnik – wołowina z pieczoną papryką.

Piekarnik znów świętuje u mnie renesans, a wszystko przez dynię. Bo pieczoną lubię najbardziej. Raz rozpalony żar w piecu nie może jednak się zmarnować, trzeba wykorzystać go i upiec co się tylko da.

Wołowina z pieczoną papryką

wolowina z papryka


  • ok. 350 g wołowiny (np. łopatka lub polędwica)
  • 1 cebula
  • 5 pieczarek
  • 1 czerwona papryka
  • 1 ząbek czosnku
  • imbir
  • olej kokosowy
  • Przyprawy: sól, pieprz

Wołowinę pokroić w cienkie paski, ważne żeby kawałki były raczej mniejsze. Poszatkować cebulę i zetrzeć na tarce ząbek czosnku i obrany imbir (tyle ile lubicie, ja miałam kawałek wielkości ząbka czosnku, dużego). Piekarnik nastawić na 200 stopni i do nagrzanego wstawić paprykę. Gdy większa część skórki nabierze czarnego koloru wyjąć i na 15 minut umieścić w foliowym worku – łatwiej się obierze. Pieczarki obrać i pokroić w pióra.

Rozgrzać olej kokosowy i podsmażyć przez 1 minutę cebulę, czosnek i imbir. Dorzucić mięso i mieszając smażyć przez około 4-5 minut, tak żeby każdy kawałek wołowiny był obsmażony z obu stron. Dorzucić pieczarki i dowolnie pokrojoną (obraną) paprykę. Smażyć całość mieszając od czasu do czasu aż sos się zredukuje. Doprawić solą i pieprzem, podsmażyć przez około minutę.

wolowina z papryka2


Tak jak już pisałam – miałam upieczoną dynię. Dużo dyni, bo to mój pomarańczowy przyjaciel. Najlepszy z najlepszych. Wołowinę tą można jednak zjeść z dodatkiem w postaci makaronu ryżowego i uzyska się namiastkę kuchni azjatyckiej. Małe liźnięcie tematu.