Krem z białych warzyw.

Biała kiełbasa mi się zamarzyła w zupie. Siadłam, pomyślałam i wyszło na to, że jak kiełbasa jest biała to i zupa być powinna.

Zupa krem z białych warzyw

biały krem1


  • ½ średniego kalafiora
  • 1 pietruszka
  • ½ selera
  • ½ cebuli
  • Ząbek czosnku
  • Łyżeczka soku z cytryny
  • Łyżeczka garam masala
  • Sól, pieprz
  • Masło klarowane
  • *Biała kiełbasa

1. W garnku zagotować osoloną wodę (tyle żeby zanurzyć warzywa). Wrzucić różyczki kalafiora, talarki obranej pietruszki oraz pokrojonego w kostkę selera. Gotować do miękkości ok. 20-25 minut na średnim ogniu.

2. Zeszklić na maśle klarowanym poszatkowaną cebulę z jednym ząbkiem czosnku i dorzucić do gotujących się warzyw. Odlać nadmiar wody (znów wszystko zależy od tego jak gęste zupy krem się lubi) i zblendować wszystko na gładki krem.

3. Doprawić solą, pieprzem, garam masalą oraz łyżeczką soku z cytryny. Wymieszać, zagotować ponownie krem i zredukować w razie potrzeby.

*Na patelnię po podsmażeniu cebuli i czosnku można wrzucić naciętą w kilku miejscach białą kiełbasę. Podsmażyć z każej strony, pokroić na mniejsze kawałki i wrzucić na dno miski przed zalaniem zupą lub podgotować chwilę w zupie.

Jak dla mnie połączenie idealne. Raz zjadłam z sezamem, za drugim razem z suszonym pomidorem. Został mi jeszcze jeden mały słoik dziś na obiad do kurczaka i warzyw z rosołu. Swoją drogą w tej zupie można zmielić razem z kalafiorem białe warzywa z bulionu, będzie równie dobra, a resztek się nie zmarnuje.

Wróciłam wczoraj z pracy i wciąż było jasno. Zrobić zdjęcia kolacji przy dziennym świetle, takie to fajne.

SONY DSC

Jest i król bulion.SONY DSC

Reklamy

Marzenie – prawie wegetariańskie.

Zapragnęłam ostatnio bardziej niż wcześniej kolacji warzywnych. Oczywiście u mnie bez boczku się nie obędzie, więc jest to prawie wegetariańskie. Ale nie jest on konieczny ani wymagany. Nie mam ładnego zdjęcia tej potrawy, tylko takie komórkowe polepszone odrobinę przez Instagram, ale i tak się pochwalę.

Zupa krem brokułowo-selerowa

brokułowy krem


  • 1 brokuł
  • 1/2 selera
  • 1 łyżka tahini
  • 1/2 cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • przyprawy: sól, pieprz, curry
  • masło klarowane

1. Brokuła podzielić na różyczki, selera pokroić w kostkę. W garnku zagotować ok. 0,5 litra osolonej wody i na gotującą się wrzucić warzywa. Na patelni podsmażyć na maśle klarowanym posiekaną cebulę i czosnek.

2. Po 15 minutach brokuł z selerem powinny być gotowe, odlać nadmiar wody (wszystko zależy od tego jaką konsystencję lubicie, ja lubię jak łyżka stoi w zupie krem), dodać podsmażoną cebulę z czosnkiem i podgotować jeszcze chwilę. Zblendować wszystko na gładki krem, doprawić i dodać tahini. Wymieszać, zagotować, doprawić wg. uznania i odparować nadmiar wody jeżeli zupa jest za rzadka.

Porcja wychodzi taka na 3 kolacje dla jednej osoby. Jak będzie jedzone bez dodatków to wystarczy na dwie. Ja przeważnie jednak coś sobie dojem. Raz były to jajka i boczek w zupie, za drugim razem makrela wędzona i namoczone wcześniej w wodzie suszone pomidory. Przepis prosty i przyjemny, znaleziony na blogu Lawendowy Dom, ale cieszy bardzo, więc się dzielę.

Dopadł mnie stan letargu ostatnio. Kryzys na treningach zaowocował kryzysem w kuchni i nie miałam pomysłów. Poszalałam standardem wątróbkowym i gulaszem wieprzowym. Wywaliłam ryż w połowie gotowania, bo doszłam do wniosku, że go jednak nie chce w swoim jadłospisie. Zapoznałam się z cudowną kromką w 5 minut (która jest omletem tak na prawdę). Stała się moim ratunkiem w sytuacji ryżowej niechęci. Wszystko się zmieniło dziś rano kiedy odkryłam w moim mieszkaniu o 6:30 światło do zdjęć (jest jasno!) i moje życie nabrało nowego sensu.

Delikatna zupa pomidorowa.

Z całego kuraka do pieczenia poszła tylko część – sporo zostało i nie mogło się zmarnować. Ta właśnie reszta stałą się lekkim bulionem, na którym powstała zupa pomidorowa ze zmiksowaną marchewką. Zupa raczej z tych biednych, ale smacznych.

Dla F. obiadowa, dla mnie kolacyjna.

Zupa pomidorowa ze zmiksowaną marchewką.

bulionowa


  • Resztki kurczaka po Pieczonym kurczaku na batatach (szyja, kuper, mostek – jednym słowem ścinki)
  • 1 duża marchewka
  • 1 cebula
  • Szklanka passaty pomidorowej
  • Przyprawy: bazylia, sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, śliwki suszone niesiarkowane (opcjonalnie)

1. Resztki kuraka umyć i zalać zimną wodą. Zagotować. Cebulę przekroić na pół i opalić (w moim przypadku na suchej patelni – indukcja ma swoje ograniczenia). Marchewkę umyć porządnie lub obrać i pokroić w talarki.

2. Po zagotowaniu wody z mięsem zdjąć szumowiny i wrzucić warzywa, liść laurowy, ziele angielskie i suszone śliwki. Teraz nasz delikatny bulion powinien popyrkać sobie minimum godzinę.

3. Po tym czasie wyciągnąć wszystko z bulionu i przecedzić go przez sitko do innego garnka. Dorzucić ugotowaną marchewkę, dolać passaty, dorzucić bazylii i zagotować. Zestawić z kuchenki i zmielić blenderem do jednolitej konsystencji. Zagotować ponownie i to by było na tyle.

pomidorowa z marchewka

F. zupę zjada na ciepło z makaronem lub groszkiem ptysiowym. Ja wolę ją na kolację, na zimno i bez dodatków. Jest delikatna w smaku, ale to wszystko zależy też od tego jak ją doprawimy. Mój bulion do niej był biedny ponieważ nie przewidziałam włoszczyzny razy dwa na zakupach. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby skorzystać z gotowego już znalezionego w lodówce lub po prostu zrobić taki na bogato.


Dziś wzięłam, też F. ze sobą na zakupy wykorzystując wolny piątek. „Jajków od szczęśliwych kurków” nakupiliśmy, jabłko dostał Młody w gratisie i zaliczył siedzenie na betonie pod Spiżarnią Beskidzką kiedy miła Pani szukała mi kiełbasy bez cukru. Spodziewałam się, że będzie gorzej.