Wielkanoc!

No dobra, przyznaję się bez bicia – marzec to miesiąc lenistwa. Plany może i były, ale gdzieś tam się rozmyły – te plany kulinarne. Poszłam w totalne keep it simple! i nawet nie mam dla Was nic typowo świątecznego (mazurka jakiegoś..), ale postanowiłam przekopać się przez bloga i coś Wam jednak znaleźć – chociaż małą inspirację. No i na dniach pojawi się chrzan. Przepłakałam przez niego pół wieczoru, ale pojawi się.

Na pierwszy rzut Śniadanie – jak większość z Was wie to chyba najbardziej Paleo posiłek świąteczny. Pisanki, wędliny i jeszcze raz jajka. Wiadomo, że na tradycyjnym stole ląduje też chleb, kupny majonez i potrawy regionalne, o których pewnie nie mam pojęcia, a które istnieją. Można zawierzyć tradycji i nie kombinować: stuknąć się jajem, zjeść wędlinkę (wcześniej wypytując babci o skład lub po prostu przynosząc swoją), ukręcić sobie majonezu i utrzeć chrzanu. Wilk syty i owca cała. O radzeniu sobie w takich sytuacjach pisałam już we wpisie dla Cook It Lean z okazji Detoksu Cukrowego i myślę, że jest to aktualne.

Poniżej podrzucę Wam kilka rzeczy ode mnie, które spokojnie mogą znaleźć się na stole w niedzielny poranek, ale nie tylko. Znajdziecie tam też przepisy na rodzinny obiad oraz małe co nieco po wszystkim.

Śniadanie

No dobra, poleciałam. Ogólnie czemu nie? To wszystko może niekoniecznie pasuje do koszyczka (już widzę lubieżne marchewki w pierwszym rzędzie :) ) ale już na stół Śniadaniowy jak najbardziej.

Obiad

Deser


No to kilka słów wytłumaczenia: Wielkanoc to dla mnie tradycja. To czas kiedy mogę i chcę usiąść całą rodziną przy stole i powspominać. Raczej mi z wiarą w życiu nie po drodze, ale z tradycją już jak najbardziej – to zawsze będzie głęboko zakorzenione w moim kalendarzu, bo tak już jest.